Zero kompromisów kontra życie

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Zero kompromisów kontra życie

Zero kompromisów kontra życie

Myślę, że po obejrzeniu „Gotowi na wszystko. Exterminator”, widzowie mogą poczuć powiew optymizmu i wiary w dobro i sprawiedliwość świata – mówi reżyser muzycznej komedii obyczajowej, która właśnie weszła na ekrany kin.

Film opowiada o zespole metalowym „Exterminator” (motto: zero kompromisów), który założyło pięciu przyjaciół. Pierwszy duży koncert okazał się jednak katastrofą, a zespół okrzyknięty „nową nadzieją polskiej ekstremy” zamiast dać czadu, okazał się niewypałem. Chłopcy zawiesili marzenia na kołku (albo na haku -  w garażu). Członków zespołu poznajemy kilka lat po tych wydarzeniach. Wszyscy są w innym miejscu. Zdecydowanie w innym miejscu. Llider zespołu, Marcyś (Paweł Domagała) pracuje w sklepie ojca i przeżywa kryzys w związku z Magdą (Agnieszka Więdłocha). Gitarzysta „Lizzy” (Piotr Żurawski) jest korpoludkiem w banku, basista Jaromir (Krzysztof Czeczot) codziennie podbija kartę w fabryce pianki poliuretanowej, a perkusista „Makar” (Piotr Rogucki) jest pacjentem szpitala psychiatrycznego. Kiedy wydaje się, ze gorzej być nie może, a muzyczna kariera to zamknięty rozdział, pojawia się propozycja  reaktywacji zespołu od dawnej fanki „Exterminatora”, bezwzględnej pani burmistrz (Dominika Kluźniak).  W grę wchodzą spore pieniądze z unijnej dotacji, ale jest jeden warunek – występy na festynach i „dostosowanie repertuaru do okoliczności”. Czy metalowcy sprzeniewierzą się swoim ideałom? Czy męska przyjaźń wytrzyma próbę pieniądza?



Chyba najbardziej śmieszą mnie paradoksy ludzkiego życia. Sytuacje pełne absurdów, powodujące zaplątanie ludzi we własne wizje siebie - najczęściej sprzeczne z rzeczywistością. Nierealistyczne oczekiwania wobec życia i bolesne z nim zderzenia. A przekładając to na gatunki filmowe: bardziej cenię komedie obyczajowe i komediodramaty niż po prostu komedie. Taki też ma być film „Gotowi na wszystko. Exterminator”, który pod przykrywką humoru przemyca nienatrętne rozważania o ważnych sprawach, jak lęki współczesnych trzydziestoparolatków – mówi reżyser Michał Rogalski.

Temu filmowi klimatem blisko jest do kina czeskiego, brytyjskiego albo całkiem dawnego, naszego polskiego. I ten klimat właśnie jest zupełnie wyjątkowy – dodaje Dominika Kluźniak.

Zwyczajni niezwyczajni

„Exterminator” to opowieść rozgrywająca się w realiach małego miasta,  gdzie polityka daleka jest od jakichkolwiek standardów, unijne pieniądze wykorzystuje się dla zbicia politycznego poparcia, a strefa publiczna brutalnie miesza się z prywatną. Ale to przede wszystkim historia o nadziei i drugiej szansie, którą czasem dostajemy od życia.

Historie o zwykłych ludziach są najbardziej wzruszające, bo wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi, nawet jeśli czasami zajmujemy eksponowane stanowiska i odnosimy wielkie sukcesy. W głębi duszy wszyscy jesteśmy nadal chłopakami i dziewczynami ze zwykłymi marzeniami – dodaje reżyser.


Krzysztof Czeczor, Piotr Żurawski i Piotr Rogucki, kadr z filmu "Gotowi na wszystko. Exterminator"

Teatralny hit wchodzi na duży ekran

Wszystko zaczęło się od książki Przemka Jurka „Kochanowo i okolice”, która zainspirowała Aldonę Figurę do wyreżyserowania w warszawskim Teatrze Dramatycznym spektaklu „Exterminator”. Przedstawienie, które od lat przyciąga tłumy widzów było inspiracją do przełożenia rockowej komedii muzycznej na język filmu. Doświadczenia teatralne pokazały siłę tej opowieści, jej urok i atrakcyjność – podkreśla reżyser.

W spektaklu lidera zespołu grał również Paweł Domagała, który od dawna marzył o przeniesieniu spektaklu na duży ekran.

Od początku widziałem w tym mądrą opowieść o męskiej przyjaźni, o pokoleniu trzydziestoparolatków, o niespełnionych marzeniach, o dorastaniu… Wiele bardzo ważnych tematów zostało tutaj poruszonych. Co istotne, nie zostały potraktowane patetycznie, tylko zabawnie i wzruszająco, a przy tym niezwykle mądrze – podkreśla aktor.

Film nie jest bezpośrednim przełożeniem sztuki na język kina, powstał nowy scenariusz autorstwa Michała Rogalskiego i Przemysława Jurka, który zachowując główne wątki i dowcip porusza najważniejsze pytanie oryginału: Do jakiego stopnia w naszym życiu możemy iść na kompromisy?

Myślę, że dzisiaj wszyscy tęsknimy za wiernością, za pewnego rodzaju łagodną ortodoksją. Jest w tym coś pięknego, młodzieńczego i romantycznego. Podziwiamy ludzi konsekwentnych i wiernych swoim ideałom. Marcyś jest wierny zespołowi, który jest dla niego jednocześnie nadzieją. Mam nadzieję, że dla innych widzów też nią będzie – mówi Paweł Domagała.



Jak zdradzają aktorzy w pracy nad filmem mieli wyjątkowo duży wkład.

To chyba pierwszy film w mojej karierze, w którym na planie improwizacja była wręcz pożądana. Scenariusz był oczywiście skonstruowany bardzo dokładnie, z dbałością o detale, ale Michałowi Rogalskiemu zależało na tym, żebyśmy nadali postaciom, w które się wcielamy, indywidualne cechy. Chciał, żeby każdy z nas wniósł coś od siebie i pokazał, jak widzi swojego bohatera, bo przecież to my mieliśmy poznać ich najlepiej. I to się nam udało, każdy z aktorów obdarzył swojego bohatera wyrazistą osobowością - mówi Piotr Rogucki.

Bardzo istotnym elementem filmu jest muzyka, wszyscy aktorzy, którzy wcielili się w rolę muzyków grają i śpiewają naprawdę, a w obsadzie znaleźli się doświadczeni muzycy jak Piotr Rogucki czy Paweł Domagała. Nad oprawą muzyczną czuwali również członkowie wrocławskiego zespołu The Sixpounder, grającego mieszankę ciężkich odmian rocka i heavy metalu. Na pewno jednak nie jest to film muzyczny, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie zdradzimy zbyt wiele, jeśli powiemy, że wiele aranżacji znanych przebojów będzie dla Was zaskoczeniem. Jesteście gotowi na wszystko?

autor: Legalna Kultura, na podstawie materiałów prasowych




Do góry!