Wspólne sprawy
Czyli krótko i na temat, o sprawach, które dotyczą po prostu całej kultury. Dlaczego kulnes jest cool? Komu tak naprawdę opłaca się korzystanie z legalnych źródeł kultury? Komu może zagrażać legalizacja? Co musi się zmienić, żeby w Polsce zapanowała moda na cyfrową kulturę z legalnych źródeł?
Cyberprzestrzeń - legalnie znaczy bezpiecznie

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Wspólne sprawy

Cyberprzestrzeń - legalnie znaczy bezpiecznie

Cyberprzestrzeń - legalnie znaczy bezpiecznie

Każda osoba korzystająca z internetu może dziś stać się ofiarą cyberprzestępców, a nawet niczego nie świadomym wspólnikiem w ich działaniach. Zagrożenia z tym związane rosną w momencie, gdy decydujemy się na korzystanie ze linków i stron, które mogą budzić wątpliwości co do legalnego pochodzenia ich zawartości.

Przed pojawieniem się internetu relacja nadawca-odbiorca miała charakter jednostronny. Włączając telewizor lub radio użytkownik nie musiał zastanawiać się, czy to, co widzi i słyszy dostarczane jest mu w sposób bezpieczny i z poszanowaniem prawa. Internet spowodował, że dziś każdy jest jednocześnie nadawcą i odbiorcą. Narzędzia do tworzenia stron internetowych są powszechnie dostępne, a zawartości witryn na bieżąco nikt nie weryfikuje. Z jednej strony to możliwości, które uwolniły potencjał twórczy wielu osób, z drugiej pole do nadużyć ze strony cyberprzestępców.

Określenie „cyberprzestępczość” przeciętnemu użytkownikowi Internetu cały czas kojarzy się z nienamierzalnymi hakerami włamującymi się na serwery rządowych instytucji lub wykorzystującymi luki w bankowych systemach zabezpieczeń. Tymczasem ofiarami większości internetowych przestępstw są zwykli internauci, którzy niedostatecznie dbają o swoje bezpieczeństwo podczas korzystania z sieci i wpadają w zastawione na nich pułapki. Ponieważ oszustwa na ogół są dobrze zakamuflowane, a ewentualna strata dotyczy niewielkich sum pieniędzy, przestępstwa te nie są zgłaszane policji. Tym bardziej, że szanse na zidentyfikowanie i ukaranie cyberprzestępców są niewielkie. Trudno więc dokładnie ocenić skalę zjawiska, jednak specjaliści uważają, że podczas korzystania z sieci non stop narażeni jesteśmy na różnego rodzaju ataki.

Szukający w internecie kinowego przeboju internauta wybiera linki podpowiadane mu przez wyszukiwarkę domniemując, że ta odsyła go do stron z legalną zawartością. Sam nie ma przecież obowiązku ani orientować się w tym, które serwisy internetowe działają zgodnie z prawem, ani też jakie filmy czy inne dzieła kultury miały już swoje cyfrowe premiery. Jak pokazują badania, dla wielu użytkowników synonimem legalności jest sama konieczność zapłaty za dostęp do treści. W wielu przypadkach tak jednak nie jest. Opłacenie abonamentu bądź zapłata za dostęp do określonego filmu nie zawsze oznacza, że pieniądze trafią do twórców filmu. Pirackie serwisy nie działają pro bono. A jeśli nie pobierają opłat, to czerpią zyski z emitowanych reklam. To jednak cały czas rzeczywistość, w której internauta może czuć się jeszcze względnie bezpiecznie.

Ostatnio jednak prawdziwą plagą stały się serwisy, które tak naprawdę nie oferują żadnych treści, a jedynie podszywają się pod strony z filmami, serialami czy też kanałami tv. I to właśnie tu kryją się największe zagrożenia.

Częstą próbą oszustwa jest oczekiwanie od użytkownika, że za dostęp do treści zapłaci wysyłając SMS-a z potwierdzeniem. Po uiszczeniu opłaty okazuje się, że serwis nie działa prawidłowo i nie udostępnia obiecanych treści prezentując np. komunikat o zbyt obciążonym serwerze bądź łączu, a nieświadomy niczego użytkownik właśnie zamówił usługę SMS premium, która do czasu rezygnacji będzie regularnie obciążać jego konto. W regulaminach wielu tego typu stron można wprost znaleźć zapis, że właściciele nie biorą odpowiedzialności za sprawne funkcjonowanie serwisu, chroniąc się w ten sposób przed ewentualnymi roszczeniami.

Niejednokrotnie przy próbie uruchomienia filmu serwis prosi odbiorcę o zainstalowanie brakującego sterownika. Ta sytuacja powinna od razu wzbudzić naszą czujność, gdyż zamiast kodeka możemy zainstalować sobie wirusa, który następnie wykorzysta nasz komputer i łącze do innych, niepożądanych działań jak np. ataki ddos lub rozsyłanie niechcianych treści. Może też wykradać z naszego komputera dane, takie jak np. hasła do poczty czy internetowego konta, co może być przyczyną dużo poważniejszych kłopotów. Co więcej tego rodzaju oprogramowanie trudno zidentyfikować i usunąć.

Z dotyczącymi internetu działaniami na granicy prawa można zetknąć się jednak nie tylko w sieci. Coraz głośniej jest o tzw. zjawisku copyright trollingu czyli zorganizowanym procederze żądania odszkodowań od osób, które miały dopuścić się naruszenia praw autorskich. Okazuje się, że obok kancelarii rzeczywiście reprezentujących interesy właścicieli praw autorskich i we współpracy z organami ścigania dążących do ograniczenia piractwa, pojawiły się firmy próbujące zastraszyć internautów i wymusić na nich kilkuset złotowe odszkodowania w zamian za rzekome zaniechanie wstępowania na drogę prawną. Praktyka pokazuje, że wiele osób na oficjalnie brzmiące pismo opatrzone prawnymi pieczęciami i treściami paragrafów reaguje lękiem i nawet nie poczuwając się do winy płaci, by tylko uniknąć ewentualnych kłopotów. Tego typu postępowanie w kilku przypadkach jest dziś przedmiotem postępowań ze strony Rady Etyki Adwokackiej, a nawet prokuratury.

Jak więc zabezpieczyć się przed zagrożeniami płynącymi z korzystania z sieci? Niektórych z nich, jak wirusy, pozwoli uniknąć posiadanie dobrego i aktualnego oprogramowania chroniącego komputer przed wszelkiego rodzaju niepożądanym zainfekowaniem. Najlepszą ochroną jest jednak zdrowy rozsądek i umiejętność trzeźwej oceny strony i jej zawartości. Warto wiedzieć, że filmy obecne w danym momencie w kinach najczęściej nie są równocześnie legalnie dostępne w internecie. Natomiast kanały telewizyjne, szczególnie te z segmentu premium oferujące nowości filmowe, seriale i transmisje sportowe, jeśli są dostępne to przez oficjalne, autoryzowane strony nadawców – nie zaś serwisy oferujące pakietowy dostęp do pełnej oferty telewizyjnej. By uniknąć kupowania przysłowiowego kota w worku warto czytać zarówno regulaminy strony, jak i informacje o właścicielu, a firmy zarejestrowane na Kajmanach lub w innych równie egzotycznych miejscach również powinny budzić podejrzenia odnośnie zgodności ich działań z polskim systemem prawnym. W sprawdzaniu legalności serwisów, jak i w poszukiwaniu stron oferujących internesujące treści udostępniane z poszanowaniem praw autorskich może pomóc stworzona przez nas Baza Legalnych Źródeł, do korzystania z której serdecznie zachęcamy.



Do góry!