Mariaż muzyki klasycznej z jazzem. Marcin Masecki

STREFA WYDARZEŃ

/ Polecamy

Mariaż muzyki klasycznej z jazzem. Marcin Masecki

Mariaż muzyki klasycznej z jazzem. Marcin Masecki

21.09.22

Mariaż muzyki klasycznej z jazzem jest jednym z najciekawszych zjawisk dzisiaj określanych mianem muzycznego crossoveru, czyli łączenia kilku estetycznych światów w jedną, nową, piękną całość. W zasadzie każdy z nurtów muzyki chętnie poddawany był eksperymentom, nie miały znaczenia jakiekolwiek ramy czasowe.

 

Najnowszą propozycją jest płyta będąca efektem współpracy Marcina Maseckiego i MACV – „Jazz z MACV: Marcin Masecki”. 

 

Jak mówi artysta „To są koncerty fortepianowe z XVIII wieku – utwory, które zapraszają do tego, żeby psocić trochę. Zapraszają solistę do tego, żeby się bawić partyturą, żeby się bawić partią pisaną. Jest dużo fragmentów, które wykonawca może, a nawet powinien wypełnić swoją kreatywnością…”



Historycznie

O ile fuzje jazzu z rockiem czy klasycznego rozmachu symfonicznych fraz z ambitnym rockiem, podobnie jak wspomnianego jazzu z literaturą zaliczaną do kanonu muzyki poważnej wynikały z poszanowania gatunków, były owocem wzajemnych inspiracji, o tyle były też eksperymenty, o których lepiej zapomnieć, choćby z racji nie tyle chęci fuzji gatunków, a raczej ośmieszenia jak choćby w wypadku pastiszu wpisanego w muzykę punk czy rockową awangardę.

 

Szczęśliwie świat muzyki poważnej, która to – o czym często zapominamy – w swoich barokowych korzeniach (jak i wcześniejszych) tak chętnie sięgała do improwizacji jak dzisiaj czyni to właśnie jazz, genialnie podaje sobie rękę budując most między frazami Johanna Sebastiana Bacha, Hildegardy z Bingen, Fryderyka Chopina, Wolfganga Amadeusa Mozarta, Georga Friedricha Händla, czy nawet Gustava Mahlera i Krzysztofa Pendereckiego. Tam gdzie jest intrygująca harmonia, hipnotyzująca melodyka czy rytmika pobudzająca naszą wyobraźnię, tam chętnie stawia się jazz ze swoim nieogarniętym światem improwizacji.

 

Nic dziwnego, że w frazach Modern Jazz Quartet czy Oscara Petersona, podobnie jak u naszego Krzysztofa Komedy i formacji Novi Singers, nie mówiąc o postaci tak ikonicznej jak Jacques Loussier, muzyka klasyczna znalazła nową przestrzeń do przełamywania stereotypu. Z czasów nam bliższych nie sposób przemilczeć wszelkich eksperymentów z frazami Fryderyka Chopina (od Leszka Możdżera, tria Andrzeja Jagodzińskiego, Krzysztofa Herdzina przez Marcina Maseckiego, Lorę Szafran, Adama Palmę po Włodka Pawlika i wspomnianego Loussiera oraz Uri Caine’a) czy Mieczysława Karłowicza oraz Karola Szymanowskiego w ujęciu Włodzimierza Nahornego.

 

Cóż, progresja każdego gatunku sztuki to niekończące się przekraczanie granic, negacja stereotypu, i jeśli stoi za tym piękno, a celem jest wychodzenie poza horyzont, to tylko z korzyścią dla sztuki.

 

Aby zdać sobie sprawę jak daleko sięga ono w głąb historii muzyki rodem z Nowego Orleanu, warto posłuchać w jaki sposób jazz inspirował muzykę powszechnie nazywaną klasyczną, George’a Gershwina, Maurice’a Ravela, Igora Strawińskiego czy Dmitrija Szostakowicza.

 

Człowiekiem, który uczynił z tego monolit był Leonard Bernstein, u którego granice między stylami i gatunkami kompletnie zacierały się, niejako nutami werbalizując to, iż muzyka jest jednością.


Współcześnie 

Wsłuchując się w frazy gdzie jazz łączy się z muzyką poważną, nie sposób przejść obojętnie nad faktem, iż taka fuzja wykreowała swoje gwiazdy. To wirtuozi z jednakową swobodą poruszający się w sferach muzyki skrzętnie zapisanej na pięcioliniach, jak również czujący się w świecie improwizacji jak przysłowiowe ryby w wodzie.

 

Takich artystów do współpracy zaprosiła Alicja Węgorzewska i dokonała niejako połączenia dwóch żywiołów: orkiestry instrumentów dawnych hołdującej wykonawstwu utrzymanemu w duchu epoki oraz mistrzów jazzu i improwizacji o niekwestionowanym statusie gwiazd. Dzięki temu obok siebie na scenie stanęli Orkiestra Instrumentów Dawnych – Musicae Antiquae Collegium Varsoviense oraz każdorazowo inni soliści, tacy jak: Andrzej Jagodziński, Krzysztof Herdzin, Leszek Możdżer czy Marcin Masecki. Artyści na zasadzie pięknego dialogu poprowadzili nas do świata muzycznej opowieści, raz zbliżając się do klasycznych tematów, by za chwilę skoczyć głęboko w otchłań improwizacji.

 

Owocem tej współpracy były i są wyjątkowe koncerty, do rąk melomanów i audiofilów trafiają płyty uwieczniające te artystyczne przedsięwzięcia po wsze czasy.

 

W katalogu Warszawskiej Opery Kameralnej można już znaleźć album „Jazz z MACV: Krzysztof Herdzin”. W przyszłym roku pod tym samym szyldem pojawi się album z Leszkiem Możdżerem w roli solisty.

 

Najnowszym wydawnictwem jest płyta będąca efektem współpracy Marcina Maseckiego i MACV – „Jazz z MACV: Marcin Masecki”. Na płycie znajdują się: Koncert E-dur BWV 1053 Johanna Sebastiana Bacha, Koncert c-moll Wq 43/4 Carla Philippa Emanuela Bacha oraz Koncert C-dur nr 13 KV 415 Wolfganga Amadeusa Mozarta.

 

To są koncerty fortepianowe z XVIII wieku. To są utwory, które zapraszają do tego, żeby psocić trochę.” - mówi Marcin Masecki – „Zapraszają solistę do tego, żeby się bawić partyturą, żeby się bawić partią pisaną. Jest dużo fragmentów, które wykonawca może, a nawet powinien wypełnić swoją kreatywnością: rozmaite kadencje, zawieszenia. Są części, które są powtarzane – jak jest powtórka, to oczekiwano, żeby wykonawca dokładał swoje własne ornamenty. Mnie tam jest dość sporo, nie wiem ile procent. Ale nie może to być bardzo dużo, bo to nie jest jazzowa wersja tych utworów – jednak gramy oryginał, ale interpretujemy go dość swobodnie, ale zgodnie z praktyką wykonawczą tamtych czasów.

 

Marcin Masecki – pianista, kompozytor, aranżer. Jest jednym z najbardziej oryginalnych muzyków, występujących z repertuarem klasycznym, ale też popowym. Jego edukacja muzyczna od początku polegała na studiowaniu oraz graniu muzyki klasycznej oraz jazzu. Jest absolwentem renomowanej Berklee College of Music w Bostonie. Po powrocie do Polski związał się ze sceną muzyki alternatywnej, a jednocześnie wciąż rozwijał się jako jazzman. W 2005 roku otrzymał pierwszą nagrodę i złoty medal podczas Międzynarodowego Konkursu Pianistów Jazzowych w Moskwie. Nagrywał albumy solowe, płyty z formacją Paristetris, równolegle koncertował z repertuarem klasycznym. Wielkim echem odbił się wśród fanów i krytyków album formacji Jazz Band Młynarski-Masecki „Noc w wielkim mieście”, gdzie wraz z Janem Emilem Młynarskim i kompanami wskrzesili przeboje polskiej piosenki okresu międzywojennego. Album zyskał status platynowej płyty i liczne tytuły płyty roku.

 

Johann Sebastian Bach w jego repertuarze zajmuje szczególne miejsce – w 2012 roku nagrał bachowskie fugi na dyktafonie taśmowym, a wykonał je na zabytkowym fortepianie Steinwaya należącym do babci, który dodatkowo specjalnie przestroił, by zniszczyć jego doskonałe brzmienie. Tym razem poznamy nową wizję interpretacyjną tego wirtuoza.


Okładka płyty „Jazz z Musicae Antiquae Collegium Varsoviense: Marcin Masecki”

 

Materiał wideo: Legalna Kultura
Zdjęcia: Warszawska Opera Kameralna




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Jeśli podoba Ci się nasz artykuł, udostępnij go


Do góry!