Rozmowy
Pozwoliliśmy obudzić się demonom
Agnieszka Holland o Ukrainie, o historycznym momencie w jakim wszyscy się znaleźliśmy i filmie o uchodźcach w rozmowie z Joanną Sławińską.
Paweł Tomaszewski o jazzie, swoich inspiracjach i "Erze Schaeffera"
Nuty u Schaeffera pojawiają się sporadycznie. (…) Są utwory, które stricte opierają się na notacji graficznej. Czasami jest pięciolinia i namalowane są tylko szlaczki, które są pretekstem dla osoby, która to wykonuje, żeby wybrała swój materiał dźwiękowy, sama go zinterpretowała. (…) Jego utwory zagrane dwa razy nigdy nie będą takie same, co jednocześnie zbliża go do tej dziedziny, w której ja się specjalizuję, czyli do muzyki jazzowej, gdzie improwizacja jest podstawą wykonawstwa. – mówi w wywiadzie dla Legalnej Kultury Paweł Tomaszewski, jeden z artystów zaangażowanych w najnowszy projekt Ery Schaeffera „Schaeffer – Norwid dialog światów”.
Gdyby nie rola Adasia Miauczyńskiego, nie udźwignąłbym Gierka
Dzwoni Janusz Iwanowski i mówi: „Słuchaj, właśnie zostałeś Gierkiem.” A ja myślę: no chłop zwariował. Ja Gierkiem? Powiem szczerze, że nie marzyłem całe życie, żeby grać rolę Edwarda Gierka. Bardziej Jimiego Hendrixa, ale nie ten kolor skóry. Albo Kurta Cobaina. Ale nie Gierka. Ale wiedziałem, że to jest prestiż, że to jest wyzwanie. Więc zacząłem o nim czytać, przytyłem do tej roli. - mówi Michał Koterski. Z aktorem rozmawiał Paweł Rojek.
Jan Straus. Teraz Okładka!
Pierwsze papierowe, drukowane okładki pojawiły się, żeby książki się między sobą różniły: na ladzie, na półce w księgarni. Pojawiły się po prostu po to żeby było łatwiej je znaleźć, nie pomylić w transporcie. Nie myślano wówczas jeszcze o okładce artystycznej, nie tylko zdobiącej ale i reklamującej książkę.” - mówi Jan Straus, autor książki „Teraz okładka!”, w rozmowie z Pawłem Rojkiem
Wierzę, że muzyka może uratować komuś życie.
„Uważam, że edukacja jest kluczowa w tej sprawie. I też niestety mamy jej bardzo mało. Muzyka i ogólnie artystyczne sprawy są w szkołach zupełnie spychane na margines. Nie jest jak w amerykańskich szkołach, że tam w każdej szkole jest chór, zespół, jakaś orkiestra. Że ta część artystyczna jest na równi ze sportem traktowana bardzo poważnie. U nas tego w ogóle nie ma." - mówi Maria Sadowska
Muzyka nigdy ludziom w niczym nie przeszkadzała
Większość moich muzyków - tych słynnych - nie znało nut. Mówię o muzykach z Nowego Jorku, tam zrozumiałem istotę tego, o co chodzi w muzyce. Ale oczywiście trzeba edukować, ale najchętniej ludzi z talentem! Bo nie dosyć, że jazz nie jest w tych czasach najpopularniejszą muzyką, to bardzo traci, jeżeli się go nie gra naprawdę doskonale, i Z UCZUCIEM! - mówi Michał Urbaniak w rozmowie z Jerzym Szczerbakowem.
Miałam w sobie dużo gniewu, że film mnie nie chce
Nie od razu miałam dostęp do świata filmowego. Szczególnie takiego, w jakim chciałam pracować. (…) Nie każdy świat, nawet taki, do którego chciałam być zaproszona, zaprasza mnie i mnie potrzebuje. To była duża praca nad pokorą i nad akceptacją tego, że coś o czym marzę, nie jest dla mnie. Może w ogóle, może na tamten czas. – mówi Magdalena Koleśnik, laureatka Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego 2020/2021 za rolę w filmie „Sweat”. Z aktorką rozmawiał Paweł Rojek.
Barbara Krafftówna. Wszystko z czasem cichnie
„Żelazny kotek. Wspaniała, fenomenalna aktorka, z nieograniczoną wyobraźnią, sercem, nieskończenie doskonałym poczuciem formy, o dokonaniach artystycznych rządzących do dziś naszą masową wyobraźnią. (…) Wiecznie uśmiechnięta i skora do żartów, często „świńskich”, opuszczająca spotkania towarzyskie jako ostatnia w szampańskim humorze. Wielbicielka piwa, golonki i czekolady w płynie, entuzjastka życia, drobnych codziennych przyjemności, no i miłości, przyjaźni wiecznie spragniona ludzkich kontaktów. Puszczająca oczka do wszystkich, kumpel i trzpiotka z lwim sercem”. – tak Barbarę Krafftównę pożegnała w swoim wpisie na Facebooku Krystyna Janda.
Dziś przypominamy wywiad z Barbarą Krafftówną, którego udzieliła Legalnej Kulturze w 2017 roku.
Grzegorz Turnau: Jestem przerażająco leniwy
Jestem chyba nietypowym przypadkiem, bo prawie zawsze opieram się na konstrukcji literackiej. Kompozytorzy piosenek zazwyczaj tworzą melodię, refreny, a potem się zastanawiają, o czym to będzie. Ja jestem zbyt leniwy. Wieszam się na tekście. Nawet jak piszę słowa sam dla siebie — co rzadko, ale jednak mi się zdarza — muszę najpierw zobaczyć tekst. Podkreślam słowo: zobaczyć. Jestem wzrokowcem. – mówi Grzegorz Turnau. Z artystą rozmawiał Paweł Piotrowicz.
Kilka pięknych nut wynagradza niedostatki innych nut
„Strój Mikołaja został, więc któregoś dnia, już jako dorosła postanowiłam: «Róbmy to! Przebierajmy się!». Więc przebieramy się do tej pory. Ja się z przyjemnością przebieram za Mikołaja i pytam rodziców, czy byli grzeczni, czy zasłużyli na prezenty.” - mówi Dorota Miśkiewicz. „Bardzo lubimy ten wieczór, ponieważ czekamy na niego cały dzień, aż ta pierwsza gwiazdka wreszcie się pojawi i wtedy można zasiąść sobie oczywiście za stołem.” - dodaje jej ojciec Henryk. Z muzyczną rodziną Miśkiewiczów, nie tylko o ich tradycjach świątecznych, podczas nagrania kolędy „Dzisiaj w Betlejem” dla Legalnej Kultury, rozmawiał Paweł Rojek.
Jako aktor, jestem niezależny tylko teoretycznie
„Ta sama wrażliwość, która jest warunkiem uprawiania artystycznej profesji, to nasz największy wróg! To, co jest naszym największym przywilejem i cnotą, źle pokierowane lub pozostawione same sobie, może stać się wadą i największym przekleństwem. Trzeba tę wrażliwość pielęgnować, koniecznie zdawać sobie z niej sprawę, umieć z niej korzystać, ale też w odpowiednich momentach ją ukrywać - uzbroić się w pancerz obojętności, aby nie zostać zranionym. Ja pamiętam świat przed Internetem, ale wiele moich młodszych koleżanek i kolegów po fachu dorastało w czasach, kiedy był już codziennością, więc nie mają porównania. Od zawsze wiedzą, że wirtualny świat to piekło.” - mówi Mateusz Damięcki w rozmowie z Pawłem Rojkiem.
Kalina byłaby zadowolona
„Ciężko jest w ciągu półtorej godziny, a tyle trwa film, opowiedzieć o życiu człowieka. Myślę, że to zawsze będzie jakaś umowność. I zależało mi na tym, żeby to było jak najbliżej oryginału i jak najprawdziwsze. I często myślałam o niej. Że gdyby ona tu przyszła lub na to patrzyła, żeby była zadowolona” – tak o swoim podejściu do roli Kaliny Jędrusik w filmie „Bo we mnie jest seks” opowiada Maria Dębska. Wypowiedzi aktorki wysłuchał Paweł Rojek.
Rozmowy - na skróty
Archiwum - na skróty
