Czy można wrócić do utraconego kraju? „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Polecamy

Czy można wrócić do utraconego kraju? „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego

Czy można wrócić do utraconego kraju? „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego

18.06.26

Po „Idzie” i „Zimnej wojnie” Paweł Pawlikowski ponownie spogląda na powojenną Europę - kontynent podzielony granicami, pamięcią i sprzecznymi opowieściami o przeszłości. Bohaterami nagrodzonej w Cannes „Ojczyzny” są Thomas Mann, w tej roli  Hanns Zischler oraz jego córka Erika, w którą wciela się Sandra Hüller. Latem 1949 roku oboje przemierzają zrujnowane Niemcy. Ich podróż prowadzi przez Niemcy rozdzielane właśnie na dwa polityczne porządki, ale przede wszystkim ku miejscu, które wciąż nazywa się ojczyzną, choć coraz trudniej uznać je za dom.

 

Gdzie jest dom? To pytanie pada w filmie po powrocie Thomasa Manna do Niemiec i wyznacza jeden z najważniejszych tematów najnowszego dzieła Pawlikowskiego. Dla człowieka, który opuścił kraj po dojściu nazistów do władzy, ojczyzna jest jednocześnie źródłem języka i kultury, miejscem osobistej historii oraz przestrzenią politycznej zdrady.

 

Latem 1949 roku Niemcy wciąż noszą widoczne ślady wojennego zniszczenia, a zarazem coraz wyraźniej dzielą się na dwa wrogie porządki. Thomas Mann wraca do nich po szesnastu latach emigracji. Towarzyszy mu najstarsza córka Erika - aktorka, pisarka, publicystka, przeciwniczka nazizmu i przez lata jedna z najbliższych współpracownic ojca.

 

W czarnym Buicku wyruszają z Frankfurtu, znajdującego się pod kontrolą amerykańską, do Weimaru w sowieckiej strefie okupacyjnej. Droga prowadzi przez kraj, którego materialne ruiny są łatwiejsze do zobaczenia niż jego moralne spustoszenie.

 

Powrót między Wschodem a Zachodem

 

Thomas Mann przyjechał do Niemiec w związku z obchodami dwusetnej rocznicy urodzin Johanna Wolfganga Goethego. Miał zostać uhonorowany zarówno we Frankfurcie, jak i w Weimarze. Podróż miała więc znaczenie literackie i symboliczne, lecz od początku była obciążona polityką.

 

Każda ze stron rodzącego się zimnowojennego podziału chciała widzieć w słynnym pisarzu potwierdzenie własnych racji. Mann nie zamierzał jednak uznać, że niemiecka kultura należy wyłącznie do jednego z dwóch politycznych porządków. Przyjechał nie do Niemiec Zachodnich ani Wschodnich, lecz do Niemiec - kraju, który mimo katastrofy nazizmu nadal istniał w języku, literaturze i zbiorowej pamięci.

 

Paweł Pawlikowski nie rekonstruuje tej podróży jak kolejnego rozdziału podręcznika historii. Bardziej interesuje go sytuacja, w której człowiek przestaje odnajdywać się w dostępnych podziałach. Świat oczekuje jednoznacznej deklaracji, podczas gdy żadna z proponowanych odpowiedzi nie obejmuje całej prawdy.

 

- To film o rodzinie, o polityce, o historii, o tym, jak czasami znajdujemy się w momencie, kiedy system, w którym się wychowaliśmy, który działał, nagle przestaje działać. Wtargają na ten teren jakieś nowe narracje i człowiek musi się opowiedzieć po którejś stronie, a żadna ze stron tak do końca nie odpowiada temu, co człowiek czuje i wie - mówi o „Ojczyźnie” reżyser.

 

Choć film rozgrywa się w 1949 roku, jego temat nie należy wyłącznie do przeszłości. Pawlikowski opowiada o świecie, w którym coraz częściej wymaga się wyboru jednej narracji, a niejednoznaczność bywa uznawana za słabość lub unik.

 

 

Thomas Mann - pisarz na emigracji

 

Thomas Mann był jednym z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Urodził się w 1875 roku w Lubece, w zamożnej rodzinie kupieckiej, której dzieje stały się inspiracją dla jego pierwszej wielkiej powieści. Wydani w 1901 roku „Buddenbrookowie” przynieśli mu międzynarodową sławę, a później stali się jednym z głównych powodów przyznania mu w 1929 roku Literackiej Nagrody Nobla.

 

W kolejnych dekadach powstały między innymi „Śmierć w Wenecji”, „Czarodziejska góra”, tetralogia „Józef i jego bracia” oraz „Doktor Faustus”. Mann pisał o napięciu między rozumem a namiętnością, życiem a sztuką oraz odpowiedzialnością jednostki wobec historii.

 

Po przejęciu władzy przez Hitlera w 1933 roku nie wrócił do Niemiec z zagranicznej podróży. Najpierw mieszkał w Szwajcarii, a później wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Z czasem stał się jednym z najważniejszych głosów niemieckiej emigracji intelektualnej. W radiowych wystąpieniach kierowanych do rodaków ostrzegał przed nazizmem i przypominał, że niemiecka kultura nie może zostać utożsamiona z totalitarnym państwem.

Powrót z 1949 roku miał więc wymiar znacznie głębszy niż oficjalna wizyta. Mann przyjeżdżał jako światowej sławy pisarz, emigrant i moralny autorytet, ale również jako człowiek, którego pytano, czy nadal ma prawo mówić w imieniu kraju, który kiedyś opuścił.

 

Erika Mann - nie tylko córka noblisty

 

Choć film odwołuje się do postaci Thomasa Manna, jego prawdziwym centrum jest relacja ojca z córką. Erika nie pozostaje jedynie towarzyszką podróży ani postacią stojącą w cieniu słynnego pisarza.

 

Aktorka, pisarka, reporterka i artystka kabaretowa. W 1933 roku współtworzyła w Monachium antynazistowski kabaret „Die Pfeffermühle”, który za pomocą satyry komentował narodziny totalitaryzmu. Po emigracji nadal angażowała się politycznie, występowała publicznie i pisała przeciwko nazistowskiej propagandzie. Podczas wojny pracowała również jako korespondentka.

 

Przez lata była sekretarką, redaktorką i najbliższą współpracownicą ojca. Pomagała organizować jego wystąpienia, porządkowała teksty i chroniła rodzinne dziedzictwo. Łączyła ich bliskość, ale również trudna zależność. Erika służyła wielkości ojca, dobrze wiedząc, jak wysoką cenę płacą za tę wielkość jego najbliżsi.

 

Nad filmową podróżą ciąży także śmierć jej brata Klausa. Pisarz i antyfaszysta zmarł w maju 1949 roku, krótko przed powrotem ojca i siostry do Niemiec. Rodzinna żałoba spotyka się więc w „Ojczyźnie” z żałobą kraju, który wciąż nie potrafi uczciwie opowiedzieć o własnej przeszłości.

 

 

Sandra Hüller i Hanns Zischler

 

W rolę Thomasa Manna wcielił się Hanns Zischler, aktor znany między innymi ze współpracy z Wimem Wendersem przy filmach „Summer in the City”, „Z biegiem czasu” i „Tak daleko, tak blisko!”. Nie tworzy pomnikowego portretu noblisty. Jego Mann jest świadomy własnej pozycji, opanowany i przyzwyczajony do publicznej roli, a zarazem emocjonalnie oddalony od najbliższych.

 

Erikę gra Sandra Hüller, jedna z najważniejszych współczesnych aktorek europejskich, nominowana do Oscara za „Anatomię upadku” i pamiętana również ze „Strefy interesów”. Jej bohaterka prowadzi samochód, organizuje kolejne etapy podróży, obserwuje reakcje otoczenia i często rozumie więcej, niż zostaje wypowiedziane. Jest córką, opiekunką, współpracownicą i surową komentatorką rodzinnego mitu.

 

Najważniejsze w ich spotkaniu pozostaje to, co rozgrywa się między słowami: niewypowiedziane pretensje, zmęczenie, obowiązek i czułość, której oboje nie potrafią łatwo okazać. Dzięki temu historia rodziny Mannów nie jest dodatkiem do politycznej opowieści. To właśnie w niej wielka historia uzyskuje swój najbardziej ludzki wymiar.

 

Jak mówi Paweł Pawlikowski – Aktorzy w tym filmie są na każdym poziomie w punkt, ale główni aktorzy są po prostu fenomenalni. Hanns i Sandra - to wielkie przeżycie, żeby pracować w takim komforcie. Po prostu są wielcy i teraz się to świetnie ogląda na ekranie.

 

 

Trzecia odsłona powojennej Europy

 

„Ojczyznę” można traktować jako trzecią, nieoficjalną część europejskiego tryptyku Pawlikowskiego. W „Idzie” reżyser przyglądał się powojennej Polsce poprzez historię młodej zakonnicy odkrywającej żydowskie pochodzenie swojej rodziny. W „Zimnej wojnie” losy Zuli i Wiktora splatały się z historią Europy podzielonej żelazną kurtyną. Teraz centrum opowieści przesuwa się do Niemiec.

 

Filmy te łączy nie tylko czarno-biała forma i wspaniałe zdjęcia Łukasza Żala. Pawlikowski powraca w nich do pytań o pamięć, tożsamość, winę i cenę, jaką płaci się za historię. Nie próbuje przy tym objąć całej epoki. Wybiera fragment, gest lub spotkanie i pozwala, by za pojedynczym losem pojawił się znacznie większy pejzaż.

 

 – „Ojczyzna” splata w sobie wiele wątków, ale opowiada o nich z umiarem i prostotą, w mocnych kadrach i gęstych scenach, pozostawiając widzowi przestrzeń do przeżywania i wyobrażania - mówi reżyser.

 

Ta oszczędność jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów jego kina. Obraz, przestrzeń i cisza mają znaczenie równie istotne jak dialog.

 

Scenariusz Pawlikowski napisał wspólnie z Henkiem Handloegtenem. Do realizacji filmu ponownie zaprosił wieloletnich współpracowników: autora zdjęć Łukasza Żala, scenografów Katarzynę Sobańską i Marcela Sławińskiego oraz kostiumografkę Aleksandrę Staszko. W obsadzie, obok Sandry Hüller i Hannsa Zischlera, znaleźli się również August Diehl, Devid Striesow, Anna Madeley i Joanna Kulig. I po raz kolejny producentka filmu Pawła Pawlikowskiego jest Ewa Puszczyńska.

 

 

Pawlikowski nagrodzony w Cannes

 

Światowa premiera „Ojczyzny” odbyła się podczas 79. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Film znalazł się w Konkursie Głównym, a Paweł Pawlikowski otrzymał za niego nagrodę za najlepszą reżyserię ex aequo.

 

To drugie takie wyróżnienie w jego dorobku. W 2018 roku jury w Cannes doceniło reżyserię „Zimnej wojny”, która później otrzymała trzy nominacje do Oscara: dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, za reżyserię oraz zdjęcia. Wcześniejsza „Ida” zdobyła Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego jako pierwszy polski obraz nagrodzony w tej kategorii.

 

Kolejna nagroda potwierdza wyjątkową pozycję Pawlikowskiego w światowym kinie. Reżyser od lat tworzy filmy głęboko zanurzone w historii Europy Środkowej, a jednocześnie zrozumiałe poza jej granicami. Nie upraszcza lokalnych doświadczeń, aby nadać im uniwersalność. Przeciwnie - właśnie dzięki precyzji miejsca, czasu i ludzkiego losu jego opowieści przekraczają narodowe konteksty.

 

Warszawska premiera z udziałem twórców

 

Kilka dni w warszawskiej Kinotece odbyła się uroczysta polska premiera „Ojczyzny”. W wydarzeniu uczestniczyli Paweł Pawlikowski oraz odtwórcy głównych ról - Sandra Hüller i Hanns Zischler.

Obecni byli również producentka Ewa Puszczyńska, autor zdjęć Łukasz Żal, scenografowie Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński oraz kostiumografka Aleksandra Staszko. Wśród zaproszonych gości znaleźli się także przedstawiciele polskiego kina i kultury.

 




 

Uroczysty premierowy pokaz filmu poprzedził spot Legalnej Kultury „W czerni kina”, w wykonaniu Łukasza Żala i będzie towarzyszył także kolejnym seansom „Ojczyzny” w kinach.

 

„Ojczyznę” Pawła Pawlikowskiego od dzisiaj można oglądać w kinach na wielkim ekranie. Polecamy!

 

Fot. materiały prasowe Kino Świat




Tworzenie tekstów o kulturze dobrze smakuje przy kawie.
Jeśli masz ochotę, możesz postawić kawę naszej redakcji.
Z góry serdecznie dziękujemy! ☕ 😊

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura




Spodobał Ci się nasz artykuł? Podziel się nim ze znajomymi 👍


Do góry!