Komedia czy dramat z praw zależnych?

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Komedia czy dramat z praw zależnych?

Komedia czy dramat z praw zależnych?

Umowy z zakresu prawa autorskiego bardzo często zawierają klauzulę dotyczącą tzw. praw zależnych. Autorzy nie zawsze wiedzą co oznacza owa „zgoda na wykonywanie praw zależnych”, którą druga strona umowy chce sobie umownie zagwarantować. Jest to zapis bardzo ważny, zarówno w umowie licencyjnej jak i przenoszącej prawa, ponieważ musi byś w umowie uwzględniony, aby następca prawny twórcy mógł wykonywać prawa zależne.

Opracowanie, adaptacja, przeróbka, tłumaczenie, czyli utwór zależny. Pojęcie to oznacza utwór, który powstał „na bazie”, „na podstawie” innego utworu lub z wykorzystaniem jego twórczych elementów. Klasycznym przykładem dzieła zależnego jest tłumaczenie powieści albo piosenki. Każdy, kto kiedykolwiek dokonywał tłumaczenia utworu wie, jak wielkiego nakładu pracy twórczej wymaga ta praca. Należy oddać treść dzieła oryginalnego, jednak z uwagi na specyfikę języka tłumaczenia będzie to możliwe dopiero po użyciu innych środków wyrazu, budowy zdań, umiejętnego użycia związków frazeologicznych. Dosłowne przetłumaczenie treści nie wystarczy dla oddania zamiaru twórczego autora oryginalnego i treści jego dzieła.

Innym przykładem dzieła zależnego jest np. scenariusz filmowy napisany na podstawie powieści. Autor dzieła zależnego będącego scenariuszem musiał „przełożyć” język słowa pisanego na język filmu, czyli możliwość jego odbioru w formie audio-wizualnej. W związku z tym opis istniejący w książce zastąpił obrazem filmowym. Przykładowo, istotny dla fabuły monolog wewnętrzny bohaterki powieści z którego wynika, że straciła ona matkę jako młoda dziewczyna zastąpił „głosem z offu” bohaterki filmu, albo wprowadzeniem  sceny dialogowej ukazującej przypadkowe spotkanie z koleżanką sprzed lat, która oświadcza bohaterce, że widziały się ostatnio „na pogrzebie jej matki”.

Nie zmienia to faktu, że scenariusz powstały na podstawie książki ma oddawać jej treść i filozofię, będącą esencją twórczą każdego dzieła powstałego na podstawie dzieła już istniejącego.

Powstaje pytanie: czy dziełem zależnym można swobodnie dysponować? Tylko autor dzieła oryginalnego (pierwotnego) może zadecydować o dalszych losach dzieła zależnego, czyli o korzystaniu i rozporządzaniu nim. Może to zrobić zanim powstanie dzieło zależne np.  gdy umowa z autorem powieści na jej wydanie zawiera klauzulę o wykonywaniu praw zależnych, może to zrobić po powstaniu utworu zależnego.

Możliwe jest także uzyskanie późniejszej zgody. Jeśli jakaś osoba, np. reżyser po przeczytaniu powieści stwierdzi, że stanowi ona doskonały materiał na film, może przedstawić autorowi książki gotowy scenariusz i uzyskać od niego zgodę na korzystanie   lub od jego wydawcy, jeśli autor wcześniej wydał wydawcy zgodę na korzystanie z praw zależnych.

Stworzenie dzieła zależnego nie narusza zatem przepisów prawa autorskiego, natomiast jest obarczone ryzykiem, że autor zależny stworzy utwór, którego nigdy nie wykorzysta bo nie uzyska zgody od autora oryginalnego. Aby takiej sytuacji uniknąć lepiej przedstawić „próbkę” scenariusza, kilkanaście scen, omówić z autorem oryginalnym sposób poprowadzenia akcji, scen, ujęć itd. i uzyskać carte blanche na dalsze działania.

Wydanie zgody na korzystanie i rozporządzanie, oczywiście najczęściej łączy się z gratyfikacją finansową autora oryginalnego. Może on żądać stawki ryczałtowej, może rozliczać się tantiemowo. Ma prawo także złożyć zastrzeżenia do utworu zależnego, np. do scenariusza jeśli uzna, że wypacza on sens dzieła oryginalnego. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, kiedy autorskie prawa majątkowe np. do książki już wygasły, a my chcemy zrobić z niej film. Nie potrzebujemy zatem zgody na realizację filmu Komedia ludzka w oparciu o prozę Balzaka. Zawsze jednak dzieło zależne musi być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, ze powstało na podstawie dzieła oryginalnego.

Czasem może się zdarzyć, że w jakimś „nowym” utworze autor dostrzega „ślady” swego dzieła na tyle istotne, aby uznać „nowy” utwór za dzieło zależne.  Powstanie wtedy pytanie, czy jest to tylko dozwolona inspiracja, czy jednak dzieło zależne, a może w ogóle plagiat? Ale o plagiacie następnym razem…

dr Katarzyna Błeszyńska

Artykuł ukazał się pierwotnie w Magazynie Filmowym w 2014 roku



Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura


Do góry!


Społeczna Kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

W 2019 roku dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego