Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Jak korzystać z instagrama, aby nie narobić sobie kłopotów? <br>Nadchodzą nowe zasady

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Jak korzystać z instagrama, aby nie narobić sobie kłopotów? <br>Nadchodzą nowe zasady

Jak korzystać z instagrama, aby nie narobić sobie kłopotów?
Nadchodzą nowe zasady

17.07.20

Niektórzy nie wyobrażają sobie wakacji, bez regularnego udostępniania zdjęć w sieci. Najpopularniejszym serwisem do wrzucania fotografii jest Instagram, który ma ponad miliard aktywnych użytkowników na całym świecie. Do tej pory posiadacze kont wykorzystywali brak jakichkolwiek ograniczeń i mniej lub bardziej świadomie, naruszali prawa autorskie np. autorów udostępnianej fotografii czy grafiki. Instagram chce położyć temu kras i zapowiada wprowadzenie nowych zabezpieczeń, mających na celu zapobieganie naruszeniom praw autorskich i wykrywanie, które materiały mogą godzić w interesy twórców.

Proautorski kurs Instagrama jest pokłosiem procesu, który amerykański fotograf Elliot McGucken wytoczył wydawcy Newsweeka. McGucken podnosił, że tygodnik wykorzystał bez jego zgody autorską fotografię przedstawiającą wyschnięte słone jezioro znajdujące się w  Parku Narodowym Doliny Śmierci w środkowej Kalifornii. Sprytni edytorzy postanowili obejść przepisy i na swojej stronie opublikowali zdjęcie będące odnośnikiem do instagramowego profilu fotografa. Takie działanie określane jest mianem osadzania (ang. embedding) i polega na umieszczaniu na witrynie internetowej nie tyle samej fotografii, tylko gotowego kodu odsyłającego do innej strony źródłowej. Cel jest jasny – mieć obrazek na stronie, bez konieczności jego pobierania i umieszczania pod nowym adresem. Jest to również bardzo atrakcyjne z punktu widzenia użytkownika – w momencie, gdy dana fotografia lub grafika nam się spodoba, jednym kliknięciem, przenosimy się na profil artysty. Praktyka do tej pory powszechna i często używana, została przeanalizowana przez sąd, który zdecydował że w tej sprawie Newsweek działał bezprawnie, co w konsekwencji doprowadziło do naruszenia praw twórcy.

Jakiś czas po zakończeniu procesu Instagram zapowiedział wprowadzenie szeregu nowych zasad. Przede wszystkim zmienić ma się zmienić regulamin witryny. Ma tam się pojawić zapis, zgodnie z którym serwis będzie wymagał od swoich użytkowników licencji na wrzucane na zewnętrzną stronę internetową treści. Firma w przesłanym do redakcji Ars Technica (portal o tematyce technologicznej) oświadczeniu przyznała, że chociaż, zgodnie z oświadczeniami użytkowników, może udzielać sublicencji, to nie robią tego w przypadkach osadzania treści na zewnętrznej witrynie. Oznacza to, że należałoby postarać się o osobną licencję (o ile jest wymagana), jeżeli chce się udostępniać cudze zdjęcia z Instagrama przy pomocy kodu osadzania. Amerykanie pracują obecnie nad mechanizmami, które mają na celu zwiększenie kontroli nad osadzeniem zdjęć. W tym momencie jedyną możliwością ochrony swojego profilu (dotyczy to jednak wyłącznie osób znanych, z ogromnymi zasięgami) jest zmiana charakteru profilu z publicznego na prywatny. Celebrytom nie pasuje jednak takie rozwiązanie, gdyż prywatny profil wykręca o wiele gorsze wyniki niż te publiczne. A lepsze wyniki, to lepsze kontrakty i większe pieniądze. Koło się zamyka. Na razie nie wiemy jakie kroki podejmie w tej sprawie Instagram. Obowiązek uzyskania zgody autora na osadzenie treści, znacząco wpłynie na codzienne funkcjonowanie internautów oraz szeroko rozumianej branży mediowej. Na pewno korzystniej przedstawia się przyszłość fotografów, którzy mogliby lepiej zarabiać na swoich zdjęciach umieszczanych na Instagramie. Mieli by bowiem pewność, że ich prace nie są eksploatowane bez ich wiedzy i właściwego wynagrodzenia.

Co ciekawe, kwestia licencji na osadzanie treści nie jest jedynym około autorskim tematem, którym ostatnio Instagram się zajmuje. Zajęli się również muzyką, której wykorzystywanie jest dość problematyczne. Dla prostego przykładu – jeżeli prowadzimy relację na żywo, a w tle pojawi się jakiś utwór (może lecieć z radia czy z knajpy, którą mijamy na ulicy), to Instagram natychmiastowo blokuje całą ścieżkę dźwiękową relacji. W momencie, w którym wiele gwiazd komunikuje się w ten sposób ze swoim fanami, całościowe wyciszenie może być uznane za przesadę. Nowy mechanizm, będzie najpierw wysyłał odpowiednie powiadomienie z nakazem zaprzestania odtwarzania utworu pod groźbą zablokowania live’a lub usunięcia nagranego materiału. Użytkownicy będą mieli więc odpowiedni czas na reakcję i podmianę muzyki lub jej wykasowanie. Takie działania należy uznać za jak najbardziej pozytywne. Pomijając już aspekt ułatwiania użytkownikom korzystania z serwisu, nowa funkcja może doprowadzić do podniesienia poziomu świadomości prawnej. Zamiast blokowania i frustracji nim wywołanej, edukacja i możliwości naprawienia błędu. Zdecydowanie lepszy kierunek.

Na sam koniec, chciałbym jeszcze poruszyć kwestię tzw. repostowania, czyli publikowania  na swoim instagramowym profilu, fotografii/obrazków wrzuconych przez innych użytkowników. Działa to na podobnej zasadzie jak udostępnianie postów na Facebooku. Problem w tym, że sam Instagram nie dostarcza żadnych technicznych rozwiązań umożliwiających repostowanie. Robią to prywatne podmioty, za pomocą odpowiednich aplikacji, które należy pobrać i zainstalować na swoim urządzeniu. Użytkownicy nie są jednak świadomi tego, że repostowanie bez zgody oraz wskazania autora/twórcy fotografii jest nielegalne z punkt widzenia prawa autorskiego. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, gdy na udostępniane zdjęcie przedstawia jakąś osobę. Wówczas istnieje ryzyko, że naruszymy także jej prawo do wizerunku.

Podsumowując, Instagram jest co prawda świetnym narzędziem zarówno do rozrywki jak i komunikacji oraz prowadzenia biznesu w nowych mediach. Należy jednak pamiętać o poszanowaniu dla praw innych użytkowników – zwłaszcza, gdy są oni twórcami. Internet to bardzo często jedyne źródło utrzymania dla niezależnych artystów. Naruszając ich prawa de facto przyczyniamy się do stopniowego pozbawiania autorów, należnego im wynagrodzenia.

 

Autor: Paweł Kowalewicz prawnik 




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!