Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Gry wideo – kto ma licencję na wizerunek sportowca?

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Gry wideo – kto ma licencję na wizerunek sportowca?

Gry wideo – kto ma licencję na wizerunek sportowca?

22.10.21

Najpopularniejsze gry wideo o charakterze sportowym korzystają z rzeczywistych wizerunków i danych zawodników, a także oznaczeń klubów oraz znaków towarowych różnych marek. Jest to bardzo  skomplikowane pod kątem prawnym przedsięwzięcie i wymaga uzyskania szeregu licencji. Nie zawsze jest jasne, kto do ich udzielania jest upoważniony.

 

Pod koniec zeszłego roku, Zlatan Ibrahimovic – zawodnik włoskiego AC Milan, wywołał nie lada aferę poruszając głośno drażliwy temat, który przez ostatnie dwie dekady właściwie nie był poruszany. Reprezentant Szwecji w twitterowym poście, skierowanym do Electronic Arts (EA) – producenta gier m.in. z serii FIFA – zapytał na jakiej podstawie twórcy tytułu korzystają z jego podobizny i nazwiska. Zapewnił również, że żadnej zgody nigdy nie udzielał, a nie jest również członkiem FIFPro - organizacji, która na wzór podmiotów zarządzających prawami autorskimi artystów, rozporządza np. właśnie wizerunkami piłkarzy. „Ktoś zarabia na moim nazwisku i twarzy. I to od lat, bez mojej zgody. Czas to w końcu zbadać" – napisał na Twitterze Ibrahimović, a po chwili dołączył do niego walijski zawodnik Gareth Bale – obecnie wypożyczony z Realu Madryt do Tottenham Hotspur. Postawa obu piłkarzy, poniekąd odzwierciedla nastroje części tej branży. O wszelkiego rodzaju licencjach decydują zazwyczaj kluby sportowe, które podpisując kontrakt z zawodnikami, dbają o uzyskanie odpowiednich uprawnień w zakresie np. wizerunku czy nazwiska. Chodzi oczywiście o względy czysto finansowe, gdyż w następstwie takich postanowień, klub może zgarniać duże sumy za umowy reklamowe i inne działania promocyjne. Tak też było we wspomnianym przypadku – EA wydało oświadczenie, w którym zapewniają, że są „(…) świadomi dyskusji na temat licencji piłkarzy w grze FIFA. Mamy umowne prawa do używania podobizn wszystkich graczy, znajdujących się obecnie w naszej grze. Nabywamy te licencje bezpośrednio od lig, drużyn lub samych graczy. Współpracujemy z FIFPro, aby mieć pewność, że mamy tylu graczy, ilu się da i by stworzyć najbardziej autentyczną grę. (…) W takich przypadkach nasze prawa do wizerunków piłkarzy przyznawane są na podstawie umowy z klubem AC Milan i na podstawie wyłącznego partnerstwa z Premier League, obejmującego graczy Tottenhamu”.[1] Stanowisko zostało podtrzymane również przez FIFPro, które dodatkowo, dobitnie podkreśliło, że relacje producenta gier z federacją piłkarzy uregulowane są licznymi legalnymi kontraktami i porozumieniami, które są uzupełniane przez licencje FIFPro. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana. Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której FIFPro czy EA jest bezwarunkowo uprawniona do rozporządzania dobrem osobistym jakim jest wizerunek. W wersji podstawowej, oznaczałoby to przynajmniej podpisanie odpowiedniej umowy ze wszystkimi zawodnikami, co w wielu przypadkach jest zwyczajnie niemożliwe. Wizerunki topowych sportowców są warte ogromne pieniądze, a ich agentom zależy na pełnej wyłączności i swobodzie marketingowej. Oczywiście, jak to bywa w branży rozrywkowej, rynek rządzi się swoimi prawami i tę przestrzeń mogą zajmować także kluby, które realizują własne cele finansowe. Stąd często widzimy „grupówki”, czyli reklamy z kilkoma zawodnikami danego klub sportowego, który niezależnie od swoich zawodników, związany jest jakimś kontraktem reklamowym. Jednak z uwagi na to, że poszczególne kraje mogą mieć różne przepisy w tym zakresie, działalność takich podmiotów jak EA i FIFPro jest dość ryzykowna. Dobrym tego przykładem jest proces, który twórcom gry został wytoczony przez brazylijski klub Santa Catarina. Sprawa dotyczyła bezumownego wykorzystania wizerunków graczy, co wówczas zostało wytłumaczone uzyskaniem licencji od FIFPro. Problem jednak w tym, że brazylijskie prawo zakłada dodatkowe warunki, które muszą być spełnione, aby doszło do prawidłowej cesji praw, a w konsekwencji uprawnienia do rozporządzania cudzym wizerunkiem. Sprawa zakończyła się ugodą, na mocy której EA zostało zobowiązane do zapłacenia 6,5 miliona dolarów na rzecz zawodników Związku Sportowców stanu Santa Catarina w Brazylii. Starsi gracze pamiętają również skandal, który ponad 18 lat wybuchł w Niemczech, za sprawa słynnego bramkarza Olivera Kahn’a. Studio EA wydało wówczas grę FIFA World Cup 2002, w której bramki reprezentacji Niemiec bronił właśnie wirtualny Kahn. EA tłumaczyli się, że licencję uzyskali od FIFPro oraz Bundesligi. Okazało się jednak, że żadna z tych organizacji nie miała prawa do takiego rozporządzania wizerunkami. W wyniku tego sąd w Hamburgu zakazał sprzedaży tej gry w Niemczech i stwierdził, że użycie postaci graficznej bramkarza przez producentów gry miało być, zdaniem niemieckiego sądu, naruszeniem praw do jego wizerunku.

W związku z tym, że poszczególni polscy piłkarze dobrze radzą sobie na arenie międzynarodowej, istnieje możliwość, że taki spór być może będzie kiedyś rozpatrywany na podstawie naszych krajowych przepisów. Warto zatem przypomnieć, jak to u nas wygląda. Mówi o tym m.in. art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zgodnie z którym: „Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.” [2]W dalszej części tego przepisu pojawia się pierwszy z trzech wyjątków od ww. zasady – „w [przypadku] braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie". Jak łatwo można się domyślić norma ta wykorzystywana jest zazwyczaj w kontekście różnego rodzaju sesji zdjęciowych czy innych przedsięwzięć podejmowanych przez profesjonalne podmioty fotograficzne. Dalej - art. 81 ust. 2 pkt 1 wskazuje, iż nie potrzebujemy zgody na rozpowszechnianie wizerunku „osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych", a zgodnie punktem 2 tego samego ustępu, zgody nie potrzebujemy, gdy fotografowane lub filmowane przez nas osoby „stanowią jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.” Analizując zagadnienie ochrony wizerunku, należy sięgnąć również po z art. 23 kodeksu cywilnego – „Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach"[3]. Przypisanie wizerunku do katalogu dóbr osobistych, niesie za sobą doniosłe konsekwencje prawne m.in. przyznanie konkretnych środków w przypadkach naruszeń. Art 24 kc wskazuje nam, w jaki sposób możemy działać w sytuacji, gdy ktoś rozpowszechnił nasz wizerunek bez jakiekolwiek zgody. I tak, przepisy przewidują następujące kategorie roszczeń: roszczenie o zaniechanie rozpowszechniania wizerunku, roszczenie o usunięcie skutków naruszenia (m.in. wydanie specjalnego oświadczenia lub publicznych przeprosin), zadośćuczynienie pieniężne za szkodę niemajątkową, odszkodowanie za szkodę majątkową, roszczenie o zapłatę określonej sumy na wskazany cel społeczny oraz, dopuszczane w sytuacjach gdy inne środki zawiodły, powództwo o ustalenie (celem tego powództwa jest ustalenie, że określone dobro osobiste przysługuje uprawnionemu (powodowi) lub że zostało ono naruszone lub zagrożone). Co ważne, wszystkie wyżej wymienione środki niematerialne można stosować łącznie – z jednym wyjątkiem. W doktrynie powstał spór dotyczący praktyk łączenia roszczenia o zadośćuczynienie z roszczeniem o zapłatę określonej kwoty na wskazany cel społeczny.

 

Autor Paweł Kowalewicz

Fot. Licencja Freepik




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!