Utwór w złym smaku

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Utwór w złym smaku

Utwór w złym smaku

21.03.19

"Smak nie może być uznany za utwór i tym samym nie pozostaje pod ochroną prawa autorskiego" stwierdził niedawno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Niewinna z pozoru sprawa, która zaczęła się od sporu dwóch holenderskich przedsiębiorstw, zakończyła się przełomowym i jednym z ważniejszych (oczywiście w kontekście prawa autorskiego) wyroków ostatnich lat.

Levola Hengelo BV i Smilde Foods BV to niderlandzkie firmy spożywcze, których konflikt zaczął się od kanapkowego serka do smarowania, którego smak miał pozostawać pod ochroną prawa autorskiego. Jak nietrudno się domyślić, u podstaw sporu leży fakt, iż Smilde Foods, wprowadzili na rynek produkt, który pod względem smaku, do złudzenia przypominał serek, stworzony uprzednio przez Levola Hengola. Sprawa trafiła do sądu krajowego, który zgodnie, z ogólna praktyką, przyjętą w tego typu procesach, zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym[1] do TSUE. Trybunał dążył zatem do ustalenia czy smak produktu spożywczego może być zakwalifikowany jako utwór i tym samym pozostawać pod ochroną przepisów prawa autorskiego. Dodatkowo, pytanie obejmowało wniosek o udzielenie wskazówek dotyczących sposobu oceny przesłanek potrzebnych do uznania produktu spożywczego za utwór. W skrócie, co sprawia, że produkt jest utworem - jego zapach, walory smakowe, czy może fakt korszystania z istniejącego przepisu?

Swoje rozważanie TSUE zaczął od wykładni pojęcia utworu w rozumieniu dyrektywy w sprawie harmonizacji niektórych aspektów prawa autorskiego i praw pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym (2001/29/WE) - aktu prawnego stanowiącego podstawę wspólnotowej interpretacji oraz orzekania w sprawach związanych z własnością intelektualną. Zgodnie z ww. dyrektywą każdy utwór musi spełniać kryterium oryginalności oraz indywidualnej twórczości autora stąd też z pod ochrony wyłączone są wszelkie procedury, przepisy czy koncepcje matematyczne. W związku z powyższym pojęcie "utworu", do którego odnosi się dyrektywa 2001/29/WE, wiąże się bezwzględnie ze sposobem wyrażenia przedmiotu ochrony prawnoautorskiej, który czyni ten przedmiot możliwym do zidentyfikowania z wystarczającym stopniem precyzji i obiektywności, nawet jeżeli ów sposób wyrażenia nie zawsze jest trwały. W dalszej argumentacji TSUE stwierdził, że w przypadku smaku produktu spożywczego nie można mówić o możliwości dokonania precyzyjnej i obiektywnej identyfikacji. W odróżnieniu bowiem, na przykład, od utworu literackiego, który jest wyrażony w sposób precyzyjny i obiektywny, zidentyfikowanie konkretnego produktu, opiera się zasadniczo na doznaniach i odczuciach, które są subiektywne i zmienne, ponieważ zależą między innymi od czynników związanych z osobą, która próbuje dany produkt. Za przykłady takich czynników mogą posłużyć m.in. wiek, preferencje i nawyki żywieniowe, a także od miejsca lub okoliczności, w jakich następuje degustacja. TSUE zauważył również, iż na obecnym etapie rozwoju nauki "precyzyjne i obiektywne zidentyfikowanie smaku produktu spożywczego, które pozwala na odróżnienie go od smaku innych produktów tego rodzaju, nie jest możliwe za pomocą środków technicznych."

Wydawać by się mogło, że właściwie nie ma niczego zaskakującego czy kontrowersyjnego w omawianym orzeczeniu. Ot, spójne i logiczne uzasadnienienia przyjętego stanowisko. Skąd zatem wzięła się ta "przełomowość", o której pisałem na początku niejszego tekstu? Spieszę z odpowiedzią. Cały szkopuł tkwi w tym fragmencie: "Dyrektywę 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym należy interpretować w ten sposób, że stoi ona na przeszkodzie temu, by smak produktu spożywczego był objęty ochroną prawa autorskiego na podstawie tej dyrektywy, oraz temu, by ustawodawstwo krajowe było interpretowane w taki sposób, że przyznaje ono ochronę prawnoautorską takiemu smakowi." Zdaniem ekspertów, jednoznaczne przesądzenie kwestii prawnoautorskiego statusu (a właściwie jego braku) smaku jest orzeczenie, dość nietypowe jeśli chodzi o sposób orzekania Trybunału. Do tej pory TSUE unikał tak konkretnie sprecyzowanych rozstrzygnięć. Praktyką było natomiast przyznanie dużej swobody interpretacyjnej sądom krajowym, które orzekały na podstawie ogólnych wytycznych przedstawionych przez orzecznictwo wspólnotowe. Można więc zaryzykować stwierdzenie, iż TSUE uznał się za właściwy do formułowania ostatecznych ocen w kontekście pojęcia "utworu". Może to dziwić, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na fakt, iż żadna z unijnych dyrektyw nie definiuje "utwóru" w sposób ostateczny. I tak, można zgodzić się z TSUE, że na obecnym etapie nauki, nie jesteśmy w stanie jednoznacznie zidentyfikować i skalsyfikować smaku, co nie znaczy jednak, że taka technologia nie zostanie niedługo rozwinięta. Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż na podstawie dotychczasowego orzecznictwa Trybunału można wysnuć wniosek, że utworami są jedynie dzieła postrzegane wizualnie lub dźwiękowo, ale nie przez inne zmysły. W tym miejscu nasuwa się pytanie, dlaczego wprowadzono dywersyfikację zmysłową oraz czy możliwa jest obiektywna i jednoznaczna identyfikacja za pomocą wzroku i słuchu - można przecież zaryzykować stwierdzenie, że wszystko sprowadza się do kwestii gustu. Ponadto, przedstawiany wyrok może dziwić, gdy zestawimy go wyrokiem Sądu Najwyższego Królestwa Niderlandów z dnia 16 czerwca 2006. Sprawa z powództwa firmy Lancome, zakończyła się orzeczeniem, w którym sąd stwierdził, że zapach perfum może, co do zasady, podlegać ochronie prawa autorskiego. W przeciwiństwie do argumentacji TSUE, uzasadnienie w sprawie C04/327HR dopuszczało uznanie za utwór dzieł postrzeganych każdym z dostępnych człowiekowi zmysłów. Jednocześnie sąd wskazał, iż prawnoautorska ochrona przysługuje zapachowi, bez względu od nośnika i składu chemicznego perfum - produkt pachnący tak samo, jednak stworzony z innych składników, może zostać uznany za, potocznie mówiąc, plagiat.

Skoro już wiemy, że zarówno smak potrawy jak również jej przepsis nie mogą być uznane za utwór, to powstaje pytanie, czy istnieje jakikolwiek sposób na skuteczną ochroną prawną w zakresie gastronomii. Otóż metod jest kilka. Jako pierwszy wypada podać sposób najprostszy, a mianowicie utrzymanie receptury w tajemnicy. Jakolwiek banalnie by to nie brzemiało, uregulowana na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, instytucja tajemnicy przedsiębiorstwa stanowi podstawę biznesu gastronomicznego. Przepisy na napoje, czy mieszanki przypraw używanych do doprawienia potraw są pilnie strzeżone przez największych producentów i wytwórców na rynku. Należy jednak pamiętać, iż w sytuacji, w której ktoś inny wpadnie na zbliżony do naszego pomysł i samodzielnie stworzy produkt o podobnej czy nawet identycznej recepturze, nie będzie to stanowiło czynu nieuczciwej konkurencji. Oprócz tego, dość oczywistym wydaje się być fakt, iż ochronie może podlegać nazwa - pod warunkiem, że spełnia kryteria znaku towarowego oraz kompozycja czyli sposób podania (wyrażenia) patrawy czy produktu - pod warunkiem, że spełnia kryterium oryginalności i będzie stanowiła "przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze."

Podsumowując, zgadzam się z większością głosów ekspertów z zakresu prawa autorskiego, podnoszących pewną nieściłość w rozumowaniu i argumentacji TSUE. Zgadzam się również z poglądem, iż TSUE wydaje się być organem uprawnionym do wydawania tak jednoznacznych rozstrzygnięć i formułowania ostatecznych wniosków, kwalifikując je tym samym jako pojęcia wspólnotowe.

Paweł Kowalewicz

[1] instytucja z obszaru prawa wspólnotowego, podstawie której sądy państw członkowskich UEzwracają się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z pytaniami dotyczącymi "wykładni Traktatów, ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii"



Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura


Publikacja powstała w ramach Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura


Do góry!


Społeczna Kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

W 2019 roku dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego