Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Awantura o dziecięcy rysunek - czy każda szkolna praca dziecka podlega ochronie prawa autorskiego?

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Awantura o dziecięcy rysunek - czy każda szkolna praca dziecka podlega ochronie prawa autorskiego?

Awantura o dziecięcy rysunek - czy każda szkolna praca dziecka podlega ochronie prawa autorskiego?

06.03.20

Prace stworzone przez dzieci w szkołach i przedszkolach zazwyczaj nie reprezentują unikatowego poziomu artystycznego. Często mają jednak silną wartość sentymentalną. Dlatego nie trudno wyobrazić sobie spór, gdy rodzice pragną uzyskać prace dziecka wykonane na zajęciach, a placówka oświatowa niekoniecznie pragnie pozbyć się ich albo nawet dąży do wykorzystania ich w szerszym niż zazwyczaj zakresie. Kto w takim wypadku zwyciężyłby prawną awanturę o pracę?

 

Na wstępie należy podkreślić, że przepisy prawa zrównują twórczość dzieci i dorosłych. Dlatego w przypadku, gdy w szkole lub przedszkolu powstanie praca spełniająca definicję utworu, jej autorowi będą przysługiwać analogiczne uprawnienia jak profesjonalnemu, dorosłemu twórcy.

 

Czy jednak każda szkolna praca dziecka podlega ochronie prawa autorskiego?

 

Na to pytanie należy odpowiedzieć przecząco. Chronione prawem są jedynie te wytwory człowieka, które mają charakter indywidualnej twórczości. Pojęcie to nie jest ściśle zdefiniowane i doczekało się wielu złożonych interpretacji. Zasadniczo przyjmuje się, że indywidualna twórczość jest oryginalnym odzwierciedleniem pełnej wizji lub charakteru autora. Do takiego tworzenia nie jest wymagany określony poziom kunsztu, potencjał intelektualny czy dojrzałość. Z drugiej strony, cech twórczości nie mają takie wytwory, które powstały w wyniku pracy o charakterze „rzemieślniczym” - powtarzalne i będące jedynie efektem określonej sprawności. Z reguły odmawia się również ochrony wytworom, które powstały całkowicie lub w przeważającej mierze w wyniku przypadku, gdyż ciężko w takim wypadku uznać, że autor odcisnął na nich swoje indywidualne piętno.

 

Konfrontacja powyższych zasad z efektami szkolnej pracy dzieci prowadzi do wniosku, że wytwory powstałe w bardzo wczesnym etapie nauki plastyki, gdy dziecko próbuje wykonać proste polecenia nauczyciela, a efektem starań jest zestaw mniej lub bardziej udanych figur geometrycznych, nie spełniają definicji indywidualnej twórczości. Podobnie jest z pracami, które powstały według ścisłych instrukcji nauczyciela lub polegały na wiernym kopiowaniu przedstawionego na lekcji wzorca. Wszelkie inne kategorie prac dziecka są jednak utworami autorskimi. To z kolei oznacza, że niezwykle trudno wytyczyć granicę pomiędzy pracą prawnie chronioną, a wytworem prostego plastycznego szkolnego ćwiczenia, któremu brak jest cech utworu. Dlatego z punktu widzenia placówki oświatowej bezpiecznym jest przyjęcie uproszczenia, że prace ucznia są chronione prawem autorskim.

 

Jeżeli nawet założymy, że wszelkie wytwory uczniów są prawnie chronione, nie przesądza to całkowicie, że szkoły i przedszkola powinny oddawać wszelkie prace szkolne uczniom i rodzicom. W razie zaistnienia sporu szkoła może podnieść zarzut, że praca jest przynamniej częściowo efektem działalności twórczej nauczyciela, który udzielał twórczych sugestii uczniom podczas lekcji plastyki. Nauczyciel zatrudniony na umowę o pracę przenosi autorskie prawa majątkowe do swojej szkolnej twórczości na pracodawcę. Ostatecznie więc może się okazać, że spora cześć szkolnych prac posiada dwóch autorów, a prawa autorskie przysługują wspólnie uczniowi i szkole. Według prawa autorskiego, istnieje domniemanie, że udziały współtwórców w autorskich prawach majątkowych są równe i jeżeli ich zamiary wobec utworu są sprzeczne, są zmuszeni do wypracowania konsensusu lub mogą żądać rozstrzygnięcia sporu przez sąd. W przypadku tego typu utworów mamy więc do czynienia z klasycznym patem. Należy założyć, że w braku porozumienia stron tego typu praca trafiłaby do szkolnej szuflady, służąc jedynie jako element dokumentacji opisującej przebieg nauczania.

 

Wydaje się, że w przypadku, gdy praca spełnia wymagania „indywidualnej twórczości”, a w procesie twórczym nie uczestniczył nauczyciel, uczeń ma pełne prawo do otrzymania na własność swojej pracy. Nic bardziej mylnego. Nie można bowiem zapominać, że odrębnym zagadnieniem jest własność nośnika, na którym pracę utrwalono. Kwestie tą reguluje kodeks cywilny, który przewiduje, że osoba, która wykonała pracę z cudzych materiałów staje się ich właścicielem, jeżeli wartość nakładu pracy jest większa od wartości samych materiałów. W praktyce należy przyjąć, że w przypadku prac wykonanych kredkami lub farbami na zwykłej kartce papieru, przepisy są przychylne dla ucznia i rodziców, którzy mogą argumentować, że wraz z momentem sporządzenia przez dziecko utworu nabyło ono prawo własności do jego materialnego egzemplarza wytworzonego z mienia szkolnego. W takiej sytuacji teoretycznie szkoła może najwyżej żądać symbolicznej złotówki zwrotu kosztów. Sprawa ma się inaczej, gdy praca została wykonana na płótnie, jest elementem kosztownej szkolnej dekoracji lub utrwalona bądź połączona z innym mieniem szkolnym np. drzwiami, elewacją czy szybą. W takim wypadku - bez względu nawet na wyłączne prawa autorskie ucznia do pracy - szkoła ma prawo odmówić wydania nośnika, na którym takie dzieło utrwalono.

 

Finalnie okazuje się zatem, że jedynie w sytuacji, gdy praca została wykonana samodzielnie przez ucznia, z jego własnych materiałów, przysługuje mu prawo od otrzymania jej na własność. W pozostałych przypadkach wydanie pracy wymaga porozumienia z przedszkolem lub szkołą. Pewną osłodą tego wniosku dla rodziców i uczniów są zapisy prawa oświatowego, które przewiduje, że „sprawdzone i ocenione pisemne prace ucznia są udostępniane uczniowi i jego rodzicom”. Przepis ten oznacza, że bez względu na to, że szkoła jest właścicielem części autorskich praw majątkowych (w wyniku wkładu twórczego nauczyciela) czy samego nośnika z uczniowską pracą – ma ustawowy obowiązek jej udostepnienia. „Udostępnienie” to kolejne niezdefiniowane pojęcie. W praktyce oznacza to, że uczeń może zabrać szkolną pracę do domu, aby zaprezentować ją rodzicom. Szkoła może (lecz nie musi) jednak zastrzec, że praca powinna zostać zwrócona lub może udostępnić wyłącznie jej kopię. Konkretne zasady w tym zakresie powinny być określone w regulacjach wewnętrznych szkoły.

 

Ilość poruszonych powyżej wątków świadczy o tym, że z pozoru banalna kwestia praw do prac szkolnych jest tematem prawnie złożonym.

 

Analiza prowadzi do zasadniczego wniosku, że szkoły i przedszkola mogą przekazać prace na własność ucznia, lecz w wielu przypadkach mogą znaleźć także argumenty, aby takim żądaniom odmówić i udostępnić prace dopiero po dokonaniu oceny, wyłącznie na ograniczony czas.

 

Należy jednocześnie pamiętać, że podobna sytuacja może nastąpić również w przypadku chęci szerszego wykorzystania pracy przez drugą stronę. Nawet jeżeli w tworzeniu pracy brał udział nauczyciel i powstała ona z materiałów szkolnych, placówka ma ustawowe uprawnienie używać pracy wyłącznie w celu dokumentowania przebiegu nauczania. Nie budzi także kontrowersji zwyczajowe wywieszanie prac uczniów w salach i na szkolnych korytarzach – w takim wypadku należy uznać, że szkole udzielana jest dorozumiana licencja w zakresie zwyczajowej, wewnątrzszkolnej prezentacji pracy. Dorozumiane uprawnienia szkoły nie obejmują jednak prawa do jej rozpowszechniania, np. na stronie internetowej, w konkursach lub materiałach informacyjnych i promocyjnych. Działania takie mogą się odbywać wyłącznie po uprzednim udzieleniu zgody przez rodziców, której powinna towarzyszyć rodzicielska decyzja o sposobie podpisywania autorstwa pracy. Zgody tego typu powinny być dobrowolne i mieć charakter odrębnego oświadczenia. Dodawanie domniemanych zgód i upoważnień dotyczących dziecięcych prac w statucie szkoły z reguły byłoby nieskuteczne i możliwe do zakwestionowania w świetle m.in prawa autorskiego, prawa ochrony danych osobowych lub praw konsumenta. Ostatecznie zatem, aby uniknąć długotrwałego klinczu pośród gąszczu przepisów, obie zainteresowane Strony, dla swojego dobra, powinny zrezygnować z postawy roszczeniowej i spróbować się porozumieć.

Autor: mec. Bartosz Mysiak

 

Kancelaria LSW Leśnodorski,  Ślusarek i Wspólnicy

www.lsw.com.pl |  www.lswipblog.pl




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!