Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Czy mamy szanse w starciu z korporacjami wykorzystującymi naszą twórczość?

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Czy mamy szanse w starciu z korporacjami wykorzystującymi naszą twórczość?

Czy mamy szanse w starciu z korporacjami wykorzystującymi naszą twórczość?

18.09.20

Czy możliwe jest, że wielka korporacja, dysponująca praktycznie nieograniczonymi środkami finansowymi, używa w swojej kampanii zdjęcia do których nie ma praw? W takiej nieciekawej sytuacji znalazł się amerykański fotograf Jack Schroeder oraz modelka Britni Sumida, których prace bezprawnie wykorzystano do promocji samochodów Volvo.


Cała historia zaczyna się w kwietniu 2019 r., gdy wyżej wspomniani twórcy zrealizowali plenerową sesję zdjęciową, która następnie miała trafić do artystycznego portfolio. Na ich nieszczęście, jednym z wybranych rekwizytów był samochód marki Volvo. Sesja została umieszczona na instagramowym profilu fotografa [1] i zyskała spory rozgłos. Na tyle, że przedstawiciele firmy, postanowili odezwać się w sprawie użycia zdjęć do zareklamowania swoich motoryzacyjnych produktów. Jak wskazuje sam Schroeder, Volvo chciało wykorzystać fotografie za darmo, co oczywiście spotkało się odmowną reakcją. W zamian, została zaproponowana umowa licencyjna, zabezpieczająca słuszne interesy twórców sesji. Po przesłaniu propozycji zawarcia jakiegoś porozumienia nastała cisza, a kilka miesięcy później zdjęcia ukazały się na profilach Volvo.


Po bezskutecznych próbach wezwania marki do usunięcia zdjęć, fotograf zdecydował się na złożenie pozwu[2]. Oprócz oczywistych argumentów dotyczących naruszenia praw twórców, podjęto bardzo ciekawe zagadnienie związanie z wykorzystaniem wizerunku widniejącej na zdjęciach modelki. Jak się bowiem okazało, Britni Sumida miała podpisany kontrakt reklamowy z inną marką motoryzacyjną, co wiązało się z obowiązującym ją zakazem konkurencji. Agencja, dla której pracuje Sumida stwierdziła, że ta sytuacja zagraża jej dalszej karierze, gdyż kwestie konkurencyjności są w tej branży traktowane niezwykle poważnie. Nie trzeba było długo czekać, aby korporacja zabrała głos i odpowiedziała stosownym pismem procesowym[3]. W odpowiedzi na pozew prawnicy Volvo powołali się na zapis w regulaminie portalu Instagram, który ich zdaniem uprawnia do republikacji (repost) treści udostępnionych publicznie w ramach tej platformy. Dodatkowo stwierdzili, że zdjęcia zostały udostępnione jedynie w tzw. „stories” (krótkich materiałach, usuwanych automatycznie po 24 godzinach od ich opublikowania), więc w zasadzie nie ma o co kruszyć kopii, a ich zdaniem cała sprawa jest rozdmuchana, gdyż obecność na kanałach tak dużej marki tylko im pomogła.


Domniemana, instagramowa sub-licencja stała się na w ostatnich latach pretekstem do wielu naruszeń, stąd wyższe piętra korporacyjne postanowiły w końcu zareagować oświadczeniem, w którym zapewniają, że polityka ich serwisów opiera się na zasadzie respektowania praw autorskich, a wszystkie podmioty chcące wykorzystać cudze treści, powinny uzyskać właściwe do nich prawa. Najczęściej sprowadza się to do umowy licencyjnej, która jest korzystniejsza z punktu widzenia twórcy. Niemniej, niejasne i skomplikowane zapisy regulaminów serwisów internetowych stają się polem do naruszeń, na których ci sami twórcy tracą. Tak było również w przypadku Elliot McGucken - fotografki, której zdjęcie przedstawiające Dolinę Śmierci w Kalifornii, zostało udostępnione na profilu Newsweek’a. Podobnie, jak w przypadku sprawy Volvo, firma zdecydowała się na taki ruch po kontakcie z autorką i odmową udzielenia zgody na wykorzystanie jej pracy.


Oba procesy trwają, a ich zakończenia staną się ważnymi punktami odniesienia w kolejnych tego typu sprawach. Fakt, że Instagram zajął pro-autorskie stanowisko, może sugerować ewentualne scenariusze. Nie bez znaczenia pozostają także kwoty, o które wszystko się rozbija. W przypadku sprawy Schroeder vs. Volvo powód, w razie wygranej, może otrzymać nawet 150 tys. dolarów za każde wykorzystane zdjęcie, a dodatkowo będzie uprawniony do dochodzenia odszkodowań na innych polach (np. prawa karnego) oraz do odzyskania pieniędzy wydanych na prawników.

Co zrobić, gdy nasza twórczość jest bezprawnie wykorzystywana?


Polskie prawo przewiduje szereg roszczeń przysługujących osobom, których prawa autorskie zostały naruszone. Niezależnie od wybranej drogi prawnej, warto zawsze spróbować dojść do pozasądowego porozumienia. W tym celu należy skontaktować się z osobą lub firmą, która np. bez pytania wykorzystała zrobione przez nas zdjęcie i umieściła je na swojej stronie lub w kampanii reklamowej i poprosić o wyjaśnienie tej sytuacji. W wielu przypadkach stronom udaje się porozumieć i pójść sobie na rękę w kwestiach wypłaty pieniężnego ekwiwalentu za korzystanie z naszej twórczości. Gdy ta metoda zawiedzie, pozostaje złożenie pozwu i ubieganie się swoich racji na sali sądowej. W takiej sytuacji gorąco polecam skorzystanie z usług profesjonalnych prawników, którzy będą w stanie sensownie przejść przez takie postępowanie. Niemniej, warto znać podstawowe rodzaje roszczeń, które znajdą zastosowanie w sprawach związanych z ochroną własności intelektualnej.


Pierwszym z nich jest roszczenie o zaniechanie działania, które polega na żądaniu zaprzestania dalszych czynności, które ingerują w prawa autora. Można np. żądać zaprzestania rozpowszechniania materiałów należących do konkretnego twórcy. Warto również wiedzieć, że roszczenie w zakresie zaniechania naruszeń można wytoczyć także wtedy, gdy za naruszeniami nie idą żadne korzyści materialne po stronie sprawcy. Kolejnym środkiem jest roszczenie o usunięcie skutków naruszenia. W tym wypadku chodzi o przywrócenie stanu zgodnego z prawem - umownie, stanu wyjściowego. W tym zakresie twórca może zażądać usunięcia już wykorzystanych treści, co może odnosić się także do zniszczenia fizycznych nośników, jeśli ich zawartość jest przedmiotem naruszenia. Mowa tu np. o pirackich płytach czy plakatach ze skradzioną grafiką. Przechodząc do sedna trafiamy na roszczenie o naprawienie wyrządzonej szkody (majątkowej) nazywanym potocznie odszkodowaniem. W takiej sytuacji, twórca musi udowodnić nie tylko fakt zaistnienia szkody np. utraty wpływów w związku z kradzieżą treści, ale także jej wysokość oraz zawinienie po stronie podmiotu naruszającego nasze prawa. W zakresie roszczeń pieniężnych, prawo cywilne wyróżnia także roszczenie o zapłatę stosownego wynagrodzenia, które zakłada dążenie do wypłacenia dwu lub trzykrotności wynagrodzenia, jakie twórca otrzymałby, gdyby korzystanie odbyło się za jego zgodą.

Mimo, że zagadnienia związane z prawem autorskim wydają się skomplikowaną materią, warto znać podstawowe środki ochrony. Należy również pamiętać, iż kradzież własności intelektualnej jest taką samo naganna jak kradzież w rozumieniu klasycznym. Dlatego, w przypadkach, w których dochodzi do naruszeń – reagujmy i nie odpuszczajmy. Przyczyniamy się tym samym do długofalowego procesu budowania społecznej świadomości prawnej i lepszej przyszłości dla twórców, którymi często sami jesteśmy.

Autor: Paweł Kowalewicz           




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura.



Do góry!