Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Przypadek Beksińskiego – czy da się ochronić prawa własności intelektualnej za granicą?

PRAWO W KULTURZE

/ Prawo w praktyce

Przypadek Beksińskiego – czy da się ochronić prawa własności intelektualnej za granicą?

Przypadek Beksińskiego – czy da się ochronić prawa własności intelektualnej za granicą?

18.02.22

Prace Zdzisława Beksińskiego to rozchwytywany towar, za który kolekcjonerzy są w stanie zapłacić ogromne sumy. Popularność autora przekłada się również, niestety, na nielicencjonowaną sprzedaż i eksploatację jego dzieł.

 

Świadczyć może o tym fakt, że zeszłorocznej aukcji "Sztuka Fantastyczna. Surrealizm i Realizm Magiczny", padł historyczny rekord. Obraz „Postać" Beksińskiego został sprzedany za 1,92 mln złotych, tym samym przekraczając szacowaną wartość o ponad milion zł. Całkowity obrót wyniósł 3,7 mln zł, co sprawia, że była ona najlepszą w historii aukcją sztuki fantastycznej na polskim rynku. Nic więc dziwnego, że tam, gdzie pojawiają się takie pieniądze, znajdą się również ludzie, którzy chcą na tym skorzystać. Blisko dwa lata temu pisaliśmy na temat rosyjskiego browaru, który rozpoczął produkcję piwa o nazwie „Nowiczok” („Piwo Nowiczok zagwarantuje ci nirwanę paraliżującą nerwy”). Pomijając już kwestie ciężaru kulturowego i historycznego jakie nisie za sobą termin „nowiczok”, producent postanowił umieścić na etykiecie reprodukcję obrazu w Beksińskiego. Jak powszechnie wiadomo autor nie nadawał swoim pracom konkretnych tytułów, ale płótno z butelek browaru Alaska znane jest pt. „Pełzająca śmierć”. W opisywanym kontekście nie powinno nikogo dziwić, że nie wystąpiono o żadną zgodę, a dzieło zostało wykorzystane z pominięciem. Po śmierci Beksińskiego prawa do obrazów i innych dzieł artysty przeszły na rzecz Muzeum Historycznego w Sanoku, skąd pochodziła rodzina artysty. Wówczas władze Muzeum były zbulwersowane nieprawną eksploatacją i podjęły szereg kroków zmierzających do ochrony tej twórczości „Jesteśmy zbulwersowani takim wykorzystaniem dzieła Zdzisława Beksińskiego. Obraz nie jest wprawdzie naszą własnością, ale na mocy testamentu Artysty mamy autorskie prawa majątkowe do spuścizny po nim. Zgodnie z zapisem testamentowym artysty Muzeum Historyczne stało się jego jedynym spadkobiercą, przejmując kilka tysięcy prac, w tym fotografie, rysunki, grafiki i obrazy” - komentowała wówczas Joanna Przybyła, wicedyrektor ds. administracyjnych w Muzeum Historycznym w Sanoku. Więcej na temat sporu z rosyjskim browarem można przeczytać w tekście dostępnym na stronie Legalnej Kultury.

Falsyfikaty na aukcji


Temat nielegalnego wykorzystywania dzieł Zdzisława Beksińskiego wrócił za sprawą amerykańskiej platformy Fine Art America, która prowadziła sprzedaż gadżetów takich jak koszulki, kubki czy torby z nadrukowanymi reprodukcjami dzieł polskiego artysty. Wszystkie proponowane prace były falsyfikatami, choć jeden z nich prezentowano jako oryginał. W opisie aukcji znajdowały się nawet spreparowane dokumenty mające wskazywać na jego rzekomą autentyczność. Spreparowane, gdyż oryginał obrazu znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Szczecinie. „Większość falsyfikatów nigdy nie wyszła spod ręki mistrza, dotychczas udało się wycofać dziewięć takich falsyfikatów. Ceny podczas aukcji oscylowały od kilkuset dolarów do kilku tysięcy dolarów, jednakże wszystkie falsyfikaty udało się zdjąć w trakcie trwania aukcji, więc ostateczne ceny mogły być dużo wyższe. Podejmujemy takie interwencje nawet kilka razy w miesiącu” - mówi dr Radosław L. Kwaśnicki (kancelaria RKKW & Partnerzy) w rozmowie z Rzeczpospolitą[1]. Z kolei, jak tłumaczy mec. Aneta Pankowska „W razie zaistnienia naruszeń, staramy się przede wszystkim chronić interesy Muzeum w najszerszym możliwym zakresie. Nie ograniczamy się więc tylko do ich zahamowania, ale tam, gdzie jest to możliwe i celowe, dążymy do uzyskania pełnej finansowej rekompensaty od naruszyciela. W celu określenia finansowych żądań pomocne są informacje o skali naruszenia pozyskane m.in. za pośrednictwem platform sprzedażowych. Poza tym, w przypadku naruszeń praw autorskich, można żądać od naruszyciela dwukrotności opłaty licencyjnej, jaką ten musiałby uiścić, gdyby wystąpił o zgodę na komercyjne wykorzystanie utworów. Podejmując nielegalną działalność z naruszeniem praw autorskich do twórczości Zdzisława Beksińskiego, należy liczyć się z poważnymi konsekwencjami.”[2]


Dochodzenie roszczeń poza granicami UE


Pomimo tego, że majątkowe prawa autorskie podlegają ochronie na całym świecie, także w Rosji oraz USA, dochodzenie roszczeń w tych krajach bywa skomplikowane, a na pewno trudniejsze niż w krajach UE. Oczywiście każda taka sytuacja powinna być napiętnowana i szeroko komentowana w mediach - wszak chodzi o przeciwdziałanie komercjalizacji naszego kulturowego dziedzictwa. Należy jednak pamiętać, że ewentualny proces (gdyby nie zadziało samo wezwanie do zaprzestania naruszenia) musiałby się odbyć wg. jurysdykcji miejscowej. W przypadku Rosji - nie byłaby to najlepsza wiadomość, gdyż parę lat temu Międzynarodowe Stowarzyszenie Własności Intelektualnej (International Intellectual Property Alliance) przedłożyło raport Przedstawicielowi USA ds. Handlu, w którym poziom piractwa w Rosji określono jako katastrofalny, a w późniejszym raporcie Urząd Przedstawiciela ds. Handlu umieścił Rosję na liście państw szczególnej uwagi, które nie zapewniają dostatecznej ochrony praw autorskich. W przypadku USA, sprawa jest nieco łatwiejsza - mimo wszystkiego jest to demokratyczne państwo prawa, które na kładzie duży nacisk na praworządność. Należy jednak znaleźć osobę z odpowiednią wiedzą i prawem do występowania przed amerykańskimi sądami, co na szczęście, w dzisiejszych czasach, nie powinno stanowić większego problemu.


Autor: Paweł Kowalewicz – prawnik

Fot. Obraz Zdzisława Beksińskiego ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku




Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura





Do góry!