W Łyku sztuki do kawy Ostatni papieros skazańca

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

W Łyku sztuki do kawy Ostatni papieros skazańca

W Łyku sztuki do kawy Ostatni papieros skazańca

20.10.22

Stanisław Ignacy Witkiewicz, znany jako Witkacy, w 1924 r. miał niecałe 40 lat i stał przed bardzo poważną decyzją dotyczącą własnej twórczości malarskiej. Wkrótce miał ją porzucić na rzecz portretowania, którego nie uważał za sztukę. Właśnie wtedy namalował autoportret o znaczącym tytule „Ostatni papieros skazańca” jasno pokazując jak czuje się dostosowując artystyczne ideały do potrzeb rynku.

 

Autoportret Stanisława Ignacego Witkiewicza opatrzony znaczącym podpisem: „Ostatni papieros skazańca” utrzymany jest w ponurym nastroju. Boczne światło wyostrza rysy artysty, który patrzy na nas surowym wzrokiem. Obok unosi się dym z tytułowego papierosa. Dlaczego w 1924 r. niespełna czterdziestoletni Witkacy uważał siebie za skazańca? Nie chodziło bynajmniej o kłopoty z prawem, lecz o gwałtowny przełom w twórczości malarskiej, zaplanowany zresztą przez samego artystę. Mniej więcej w tym czasie Witkacy „skazał” samego siebie na porzucenie tego, co uważał za sztukę. W poprzednich latach poświęcał się głównie rozwijaniu własnej teorii Czystej Formy. Próbując realizować ją za pomocą środków malarskich tworzył duże kompozycji olejne, które swoją formą miały oddziaływać na odbiorców, budząc w nich „uczucia metafizyczne” (więcej na ten temat pisaliśmy przy okazji opowieści o obrazie „Walka”). W praktyce zadanie to okazało się trudne, a nawet niemożliwe do zrealizowania, co mogło przyczynić się do zerwania Witkacego z malarstwem. Inna, bardziej prozaiczna kwestia to pieniądze. W 1925 r. we wstępie do swojej wystawy artysta pisał: „Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nikt nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza albo pisze o nich rzeczy nieistotne, a nawet czasem bzdury”. W praktyce tylko portretowanie mogło zapewnić przyzwoite dochody. Dotąd ta dziedzina znajdowała się na marginesie twórczości Witkacego (żona nazywała go „portrecistą pokątnym”), teraz artysta postanowił zająć się nią w pełni profesjonalnie. Założył w tym celu Firmę Portretową „S. I. Witkiewicz”. Podobno do jej stworzenia zainspirowało go opowiadanie „Trzecia godzina” Romana Jaworskiego, którego bohater również porzuca sztukę na rzecz bycia kierownikiem artystycznym zakładu pogrzebowego. Portretowania Witkacy nie uznawał za sztukę. Świadczy o tym żartobliwy, liczący kilkanaście paragrafów regulamin, w którym konsekwentnie nie pojawiają się słowa w rodzaju „sztuka”, „artysta” czy „obraz”. Zamiast tego czytamy o „wytworach”, a samego siebie Witkacy nazywa bezosobowo „firmą”.

 

Choć decyzję o rezygnacji z „czystej sztuki” Witkacy podjął świadomie, a Firma Portretowa okazała się niezłym biznesem (w ramach jej działania powstało prawdopodobnie kilka tysięcy podobizn), to na autoportrecie z 1924 r. artysta - tytułowy „skazaniec” - jest wyraźnie wściekły na konieczność dostosowania się do praw rynku. Obraz został wykonany w technice olejnej, z którą Witkacy również się żegnał. W Firmie Portretował korzystał z bardziej ekonomicznych i wygodnych pasteli. Pod względem formalnym „Ostatni papieros skazańca” nie wpisuje się w założenia Czystej Formy, która wykluczała naśladownictwo rzeczywistości. Artysta nie zastosował tu także deformacji typowych dla swoich fantastycznych kompozycji. Możemy natomiast dostrzec nawiązania do twórczości Paula Gauguina, która wywarła na Witkacego duży wpływ w młodości.

 

„Ostatni papieros skazańca” to jeden z wielu autoportretów Witkacego. Sam artysta w 1936 r. pisał: „Jako właściciel wielkiej firmy gębowzorów, czyli będąc po prostu psychologicznym portrecistą, mam tę wadę, że gęba ludzka w niesamowity sposób mnie interesuje”. Szczególnie pociągała go własna twarz, którą już jako młody chłopak z zainteresowaniem studiował w lustrze. Witkacy portretował samego siebie za pomocą farb, pasteli, ołówka, a także aparatu fotograficznego. Zwłaszcza w ostatnim przypadku często przebierał się i stroił karykaturalne miny, traktując swoją twarz niczym tworzywo plastyczne, na którym można eksperymentować. Część jego portretów własnych można współcześnie znaleźć w Muzeum Narodowym w Warszawie, z kolei „Ostatni papieros skazańca” znajduje się w zbiorach Muzeum Literatury w Warszawie.

 

Zdjęcie główne: Obraz Witkacego „Ostatni papieros skazańca” ze zbiorów Muzeum Literatury w Warszawie, fot. Domena publiczna





Artykuł powstał w ramach projektu

  

 

Prawa własności intelektualnej? Ja to rozumiem!
Społeczna kampania edukacyjna Legalna Kultura

Projekt zrealizowany przez Fundację Legalna Kultura we współpracy i przy wsparciu finansowym European Union Intellectual Property Office

 



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura


Jeśli podoba Ci się nasz artykuł, udostępnij go


Do góry!