Ja w internecie

PROGRAM SZKOLENIOWY W ZAKRESIE ROZWOJU KOMPETENCJI CYFROWYCH



Wyszukaj na stronie "Ja w internecie"


Łyk sztuki do kawy w porcelanie

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy w porcelanie

Łyk sztuki do kawy w porcelanie

20.11.20

Dziś w Łyku sztuki do kawy opowiemy Wam o być może najsłynniejszej porcelanie świata: serwisie łabędzim. Swoją sławę zawdzięcza on nie tylko kunsztownej dekoracji, ale także burzliwym losom, których zakończenie pozostaje niejasne. Być może po lekturze ktoś z Was odkryje porcelanowy skarb na własnym strychu?

 

Porcelana to bardzo stary wynalazek - Chińczycy zaczęli ją produkować w VII w. i przez ponad tysiąc lat tylko oni znali sekret jej wytwarzania. Do Europy naczynia wykonane z tej szlachetnej ceramiki docierały od średniowiecza. Porcelanę nazwano „białym złotem”, a jej ogromna wartość sprawiała, że zrobione z niej przedmioty zamiast na stołach lądowały w skarbcach świadcząc o statusie swoich właścicieli.

 

Oczywiście europejscy producenci ceramiki nie pozostawali bierni. Zdobycie umiejętności wytwarzania porcelany oznaczałoby niewyobrażalne zyski. Mimo licznych prób, przez długie lata nikomu nie udało się osiągnąć właściwego efektu. Do wynalezienia tego co uważamy za europejską porcelanę doszło dopiero ok. 1708 r. na dworze elektora saskiego i króla Polski, Augusta II Mocnego. Ponieważ monarcha potrzebował pieniędzy, niemal natychmiast (a dokładniej w 1710 r.) uruchomił produkcję na większą skalę. Tak zaczęła się historia słynnej, funkcjonującej do dziś Manufaktury Porcelany w Miśni nieopodal Drezna.

 

Wkrótce arystokraci zaczęli prześcigać się w kupowaniu rozbudowanych porcelanowych serwisów, jednak wszystkich przyćmił Henryk hrabia von Brühl. Był on jedną z najbardziej wpływowych postaci na saskim dworze. Pełnił tam między innymi funkcję pierwszego ministra królewskiego gabinetu, a także zarządzał miśnieńską manufakturą. Skwapliwie wykorzystał przysługujące mu prawo do darmowych zleceń i z okazji własnego ślubu zamówił serwis, jakiego dotąd nie widział świat. Praca nad nim trwała około pięciu lat - od 1737 do 1742 r. Według różnych szacunków składał się z 2200 lub nawet 3000 elementów. Były wśród nich talerze, półmiski, wazy, a także sztućce, sosjerki, maselniczki czy przedmioty dekoracyjne takie jak świeczniki. W czasie jednej uczty z serwisu korzystać mogło sto osób.

 

Wszystkie naczynia były bardzo bogato zdobione. Zaprojektował je sam Joachim Kändler - najświetniejszy z projektantów pracujący wówczas w Miśni. Współpracowali z nim rzeźbiarze Johann Friedrich Eberlein i Johann Gottlieb Ehder. Głównym motywem dekoracyjnym były łabędzie - stąd nazwa „serwis łabędzi” (w oryginale Schwanenservice). Na naczyniach pojawiają się ponadto postacie mitologiczne związane z wodą. Całość uzupełniają herby właścicieli: hrabiego Brühla i jego małżonki Marii Anny Franciszki hrabiny von Kolowrat-Krakowsky.

 

Serwis łabędzi wzbudzał zachwyty jeszcze zanim został w pełni ukończony. Choć hrabia zastrzegł sobie, że zamówiona przez niego zastawa ma pozostać całością, to do II wojny światowej w rodzinnym pałacu Brühlów w Pförten dotrwało mniej niż 1,5 tysiąca elementów. Część zwyczajnie się potłukła, a część została rozdana przez potomków hrabiego. Dalsze losy serwisu są smutne i dość tajemnicze. Jako wielki skarb został dobrze zabezpieczony w pałacowych piwnicach, gdzie przetrwał przynajmniej do nadejścia Armii Czerwonej. Potem miejscowość, przemianowana na Brody, znalazła się na terenie Polski, a serwis został częściowo zniszczony, a częściowo rozgrabiony. Krąży na ten temat wiele legend, jak chociażby ta o radzieckich żołnierzach tłukących porcelanę na dziedzińcu czy rozjeżdżającym ją pijanym traktorzyście. Trudno powiedzieć ile naczyń przetrwało i gdzie trafiły. Zapewne przynajmniej część z nich znalazła się w okolicznych gospodarstwach, których właściciele raczej nie zdawali sobie sprawy z ich wartości.

 

Współcześnie znanych jest około 500 elementów serwisu, z czego większość to przedwojenne darowizny Brühlów. Sporą kolekcję możemy podziwiać na stronie Staatliche Kunstsammlungen w Dreźnie. W polskich muzeach znajduje się mniej więcej sto części serwisu łabędziego - znajdziemy je w wirtualnych kolekcjach Muzeum Narodowego w Warszawie, Zamku Królewskiego w Warszawie czy Zamku Królewskiego na Wawelu. W Muzeum Narodowym w Kielcach eksponowany jest zaledwie fragment łyżki, ponieważ w przypadku tak rzadkiego i cennego serwisu, nawet szczątki są godne uwagi. Gdy parę lat temu na aukcji pojawiły się trzy niewielkie kawałki naczyń, to ich wartość szacowano na 8-10 tysięcy złotych (cały talerz wart był dziesięć razy więcej). Nic dziwnego, że serwis łabędzi tak mocno porusza wyobraźnię kolekcjonerów i poszukiwaczy skarbów… kto wie ile jego elementów czeka jeszcze na odnalezienie?

 

Zwiedzajcie z nami muzea i galerie całego świata bez wychodzenia z domu!

Takie możliwości otwiera przed Wami sekcja MUZEA i GALERIE w Bazie Legalnych Źródeł na legalnakultura.pl



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Publikacja powstała w ramach
Społecznej kampanii edukacyjnej Legalna Kultura



Do góry!