Wpisz e-mail


Rozmowy

O pracy twórczej, rzemiośle i artystycznych zmaganiach. O rozterkach w kulturze i jej losach w sieci, rozmawiamy z twórcami kultury.

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Rozmowy

Wielka piłka i wielka miłość. Rozmawiamy z twórcami filmu

Wielka piłka i wielka miłość. Rozmawiamy z twórcami filmu "Gwiazdy"

Grał na pozycji prawego pomocnika. Na boisku cechowała go niezwykła dynamika i bajeczna technika. Zdobywał kultowe bramki, a ponadto imponował doskonałym przeglądem pola. O filmie "Gwiazdy" inspirowanym życiem prawoskrzydłowego Jana Banasia rozmawiamy z reżyserem Janem Kidawą-Błońskim oraz członkami obsady: Mateuszem Kościukiewiczem, Sebastianem Fabijańskim, Pawłem DelągiemWitoldem Pasztem. A także z samym bohaterem słynnej kadry Orłów Górskiego Janem Banasiem.

Gdy słyszymy hasło „Polski futbol w latach 70.”, mamy przed oczami złoty okres w historii polskiej piłki. Przypominamy sobie wówczas nazwiska bohaterów z tamtych lat: Włodzimierza Lubańskiego, Kazimierza Deynę, Jana Tomaszewskiego, Grzegorza Latę... Mało kto pamięta jednak o filarze kadry Kazimierza Górskiego – Janie Banasiu. To właśnie prawoskrzydłowy, który strzelił Anglikom bramkę w arcyważnym spotkaniu eliminacji do mundialu w 1974 roku jest bohaterem filmu “Gwiazdy”. Urodzony 29 marca 1943 roku w Berlinie jako Hainz-Dieter Banas był synem Ślązaczki z Katowic i niemieckiego oficera, a także słynnego piłkarza Paula Helmiga. Gdy jego ojciec zaginął na froncie wschodnim, matka wraz z chłopcem wróciła na Śląsk.



Życie Jana Banasia to pasjonująca, pełna zwrotów akcji, historia chłopca z biednego, górniczego podwórka. Jak tysiące, ba, miliony jego rówieśników na całym świecie marzył, aby zostać wielkim piłkarzem Sportowa kariera Banasia zaczęła się w 1954 roku w Mikołowie. Kilka lat później jako nastolatek z drużyną Zrywu Chorzów został mistrzem Polski juniorów. W wieku 19 lat trafił do Polonii Bytom, a dwa lata później w meczu z Czechosłowacją zadebiutował w reprezentacji Polski. Jan Banaś miał szansę spełnić swoje marzenia i zgrać w Piłkarskich Mistrzostwach Świata dla Polski lub dla Niemiec. A jednak...




Do góry!