Wspólne sprawy
Czyli krótko i na temat, o sprawach, które dotyczą po prostu całej kultury. Dlaczego kulnes jest cool? Komu tak naprawdę opłaca się korzystanie z legalnych źródeł kultury? Komu może zagrażać legalizacja? Co musi się zmienić, żeby w Polsce zapanowała moda na cyfrową kulturę z legalnych źródeł?
Oscary. Twórcy bezradni wobec piratów

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Wspólne sprawy

Oscary. Twórcy bezradni wobec piratów

Oscary. Twórcy bezradni wobec piratów

Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu oscarowych nominacji wszystkie najważniejsze nominowane tytuły dostępne są w pirackich serwisach internetowych. Mimo licznych zabezpieczeń władze Amerykańskiej Akademii Filmowej są bezradne wobec corocznych wycieków kopii wysyłanych do swoich członków.

Pomijając tytuły rywalizujące o Oscary dla najlepszych filmów nieanglojęzycznych oraz najlepszych krótkich metraży, o statuetki Amerykańskiej Akademii Filmowej ubiega się 37 produkcji. Jedynym filmem, którego dotąd nie udało się przechwycić piratom i udostępnić w dobrej jakości są "Gwiezdne wojny: przebudzenie mocy". Krążąca po internecie piracka wersja filmu J.J. Abramsa to kopia nagrana kamerą w kinie. Trafiła ona do sieci już 2 dni po światowej premierze filmu. Pozostałe 36 tytułów to wysokiej klasy kopie z nośników blu-ray, kanałów streamingowych jakości HD oraz DVD Screenerów udostępnionych wyłącznie członkom Akademii.

- Będąc członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej, która przyznaje Oscary, któregoś dnia dostałem specjalny odtwarzacz DVD, olbrzymie urządzenie z niebywałym systemem kodowania. Odkodowanie polegało na rozmowie telefonicznej, podczas której technik w Los Angeles podawał dokładne instrukcje. Wszystko musiało być w sieci i on to dokładnie sprawdzał. Tak, żebym ja, otrzymując te filmy, mógł je zobaczyć i żeby nikt nie mógł ich skopiować. Trzy miesiące później ten system został złamany - mówił jakiś czas temu w rozmowie z nami operator Sławomir Idziak.

Nie oznacza to jednak, że winnymi wycieku kopii są członkowie Akademii (choć takie przypadki się zdarzają). Kopie "wyciekają" z tłoczni, firm kurierskich a czasem zhackowanych serwerów wytwórni. Jednak, mimo oznakowań i zabezpieczeń, sprawców zidentyfikować udaje się niezwykle rzadko.

W tym sezonie piraci okazali aż nadto sprawni. Takie tytuły, jak "Nienawista ósemka" Quentina Tarantino, "Joy" Davida O. Russella, "Dziewczyna z portretu" Toma Hoopera czy "Zjawa" Alexandra Gonzaleza Innarittu trafiły w ręce piratów jeszcze przed kinowymi premierami. Jak pokazuje analiza, ślędzącego od 2003 roku piracką dystrybucję oscarowych tytułów, Andy'ego Baio, to znacząca zmiana w stosunku do ubiegłego roku, gdzie jednym filmem, który znalazł się w internecie, zanim trafił do kin, był "Motyl. Still Alice" Richarda Glatzera. Dużo gorszą informacją jest fakt, że o ile jeszcze rok temu średni czas od premiery filmu do pojawienia się w sieci jego pirackiej wersji wynosił około 35 dni, to obecnie okres ten to niecały tydzień.

Nominacje do Oscara przekładają się bezpośrednio na zainteresowanie filmem, także ze strony odbiorców, którzy sięgają po pirackie kopie. Prym wśród najchętniej piratowanych w ostatnich dwóch tytułów wiodły ściągnięty z sieci ponad 47 mln razy "Interstellar" Christophera Nolana (2015) oraz "Wilk z Wall Street" Martina Scorsese (2014), który nielegalnych kopiii pobrano ponad 30 mln.

Obecnie na szczycie listy najchętniej pobieranych przez piratów tytułów plasuje się "The Big Short" Adama McKaya, a tuż za nim znajdziemy "Zjawę". Oba filmy dopiero co miały premiery kinowe i nie są oficjalnie dostępne w żadnej innej formie.

Co ciekawe, członkowie pirackiego kolektywu Hive-CM8, którzy w okresie między 20 a 29 grudnia 2015 udostępnili w internecie screenery 15 nominowanych do Oscarów tytułów: "Nienawistnej ósemki", "Creeda", "Legendy", "W sercu morza", "Steve'a Jobsa", "Joy", "Wstrząsu", "Dziewczyny z portretu", "Spotlight", "Mostu szpiegów", "Spectre", "Trumbo", "Sufrażystek", "The Big Short" i "Anomalisy" zdecydował się w specjalnym oświadczeniu przeprosić Quentina Tarantino za upublicznienie przed premierą kopii jego filmu.

Obecność pirackich kopii w sieci to zmora właścicieli kin. Polska zaliczana jest do krajów, które znajdują się w niechlubnej czołówce internautów najchętniej siegających po pirackie filmy. Na szczęście polscy filmowcy, w przeciwieństwie do hollywoodzkich twórców, nie muszą martwić się wyciekami przedpremierowych kopii.



Do góry!